Dane 31. milionów użytkowników popularnej klawiatury zostały skradzione…

0

Bezpieczeństwo w cyfrowym świecie? Cóż, specjaliści często twierdzą, że możemy o nim zapomnieć. Że cały zaś toczy się walka o nasze dane, którymi dzielimy się z całym pakietem rozmaitych firm. No a dzielimy się, bo prawdą jest, że w większości przypadków jeżeli chcemy mieć dostęp do usług, to musimy to robić. Myślę że wszyscy internauci już doskonale wiedzą o konieczności tworzenia unikalnych haseł dla wszystkich kont — najlepiej ze znakami specjalnymi, wielkimi i małymi wariantami liter, no i — rzecz jasna — cyframi. Ale nawet one nie pomogą, kiedy zawiedzie człowiek — a tak się właśnie stało w tym konkretnym przypadku. Dane 31. milionów użytkowników mobilnej klawiatury trafiły w niewłaściwe ręce bo… podobno ktoś zapomniał ustawić hasło do serwera, gdzie przechowywana była cała baza danych.

Jakie dane wykradziono z bazy użytkowników ai.type?

Mówimy tutaj o bazie danych mobilnej klawiatury, której zadaniem jest jak najbardziej ułatwić nam wprowadzanie tekstu. Dlatego patrząc na to, co według firmy zajmującej się bezpieczeństwem miałoby trafić w niepowołane ręce — można się przerazić. Bo nie chodzi tam wyłącznie o adresy e-mail użytkowników, czy też hasła. Wśród informacji są także: numery telefonów, model telefonu, numery IMEI, rozdzielczości ekranu, wersja systemu z której korzystał, numery IMSI, kraj zamieszkania, informacje powiązane z serwisami społecznościowymi (w tym m.in. data urodzenia, miejsce pracy itd.), zdjęcia — a może nawet IP i dane lokalizacyjne. Dużo tego, prawda? Na szczęście właściciele ai.type uspokajają i mówią, że nie było tego aż tak wiele — zapewnia że firma nigdy nie zapisywała informacji o numerze IMEI, dane lokalizacyjne nie były zbyt dokładne. No i niby to ma być dla nas pocieszeniem…

Mleko się już rozlało — i użytkownikom klawiatury nie pozostaje nic innego, jak tylko liczyć się z konsekwencjami niechlujności administracji platformy. Ciekawi mnie, czy użytkownicy którzy stali się ofiarą ataku faktycznie pozostaną przy tej klawiaturze, czy jednak zdecydują się na któryś z konkurencyjnych produktów, który nigdy nie zaliczył podobnej wpadki? Dla mnie sprawa byłaby dość prosta, ale z drugiej strony — doskonale rozumiem to, że zmiana nawyków wcale nie należy do specjalnie łatwych… a skoro mleko się już rozlało, to co gorszego może się stać, prawda?

Źródło: AppAdvice

Do
góry