Google nareszcie wyrzuca ze swojego sklepu aplikacje, które były wyjątkowo drażniące dla użytkowników

1

Trudno powiedzieć, aby Google Play było sklepem pełnych tylko wysokiej jakości aplikacji. Bo mimo wielu doskonałych gier, programów i wszelkiej maści narzędzi które możemy tam znaleźć, trudno ukryć setki tysięcy produktów, które nigdy nie powinny były ujrzeć światła dziennego. I mam tutaj na myśli przede wszystkim wszelkie tytuły z nachalnymi reklamami, wykradające dane użytkowników czy… będące w stu procentach idealnie bezużyteczne. Google jednak ostatnimi tygodniami dość mocno skupiło się na porządkach. Wspominaliśmy już na łamach naszego serwisu o trudnej pozycji kultowego Cerberusa, a także całej maści problemach w programach, które korzystają z funkcji Dostępności inaczej, niż zakłada regulamin platformy. Dzisiaj zaś słów kilka o wyjątkowo drażniących programach, których w sklepiku — niestety — wciąż mamy pod dostatkiem.

Koniec z reklamami na blokadzie ekranu?

W regulaminie platformy Google Play pojawił się nowy punkt, który ma szansę ocalić sporo nerwów użytkownikom. A przy okazji napsuć krwi tym, którzy tego nadużywali i nieźle się przy tym zdążyli obłowić.

Jeżeli jedynym celem aplikacji nie jest blokowanie ekranu, nie może ona wprowadzać na zablokowanym ekranie urządzenia reklam ani funkcji umożliwiających programiście zarabianie.

Co to oznacza dla nas, użytkowników? Ano wszystko wskazuje na to, że na zablokowanym ekranie nie uświadczymy reklam z aplikacji innych niż… faktyczne blokady/wygaszacze ekranu. Te będą mogły się w ten sposób monetyzować. Cała reszta programów które do tej pory to robiły — mają bezwzględny zakaz. A sytuacja w której menadżer plików czy program oferujący VPN serwowały nam taką atrakcję na blokadzie ekranu do tej pory nie była czymś niespotykanym. Dlatego naprawdę trudno jest mi ukryć radość — firma nareszcie posłuchała sugestii swoich użytkowników i zadbała o to usprawnienie. Teraz pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że będą to od wszystkich egzekwować. No bo bez tego… sami przyznajcie — że wszystkie te zmiany i nowości nie bardzo mają sens.

Bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierza firma. Owszem, trudno ukryć to, że w Google Play są tysiące aplikacji zbędnych, złośliwych i niezbyt przychylnych potencjalnym użytkownikom. Fajnie jednak widzieć, że po tych wszystkich latach administracja nareszcie zaczyna walczyć z oczywistymi naruszeniami — oby tak dalej!

Źródło

  • Przemek

    Redaktor to chyba wagarował na języku polskim…..

Do
góry