Battle Cats Rangers — koci kliker w postapokaliptycznej scenerii

0

Kiedy w tytule gry znajdzie się słowo „kot”, to jest bardziej niż prawdopodobne, że produkcja zdobędzie moje serce. Oczywiście często okazuje się, że ucieszyłam się trochę na wyrost i z radością wracam do świata prawdziwych futrzaków, jednak w tych szczególnych przypadkach, gdy aplikacja jest kocim mistrzostwem świata, to mogę bawić się z tymi wirtualnymi zwierzakami bez końca. Tym razem miałam problem, bo choć kot, to jednak kliker, a jest to jeden z tych gatunków gier, które zwykle do mnie zupełnie nie przemawiają. Jak zwykle jednak postanowiłam dać jej szansę i moje wrażenia są nieco ambiwalentne.

Przede wszystkim, nie przejmujcie się, jeśli w bazie waszych urządzeń gra zostanie zainstalowana pod nazwą zgoła inną niż podaję, koreańskie napisy to tylko zmyłka, bo cała produkcja jest w języku angielskim. Zaczynamy od razu z grubej rury, bo nasz mały niepozorny kociak z diabelskim uśmiechem niszczy niszczy każdego wroga, jakiego spotka na swej drodze. Nasza w tym rola, by pomóc mu zrobić to jak najszybciej i w tym celu niezbędny jest nasz klikający palec lub dwa.

Mruczek pędzi wesoło przez wyglądającą dość postapokaliptycznie pustynię, a w trasie spotyka nie tylko psy, swoich odwiecznych wrogów, ale także gęsi, kury, hipopotamy, węże, kangury, słonie i dziwnych małych ludzi. Żadne zwierzę nie jest jednak dla naszego bohatera powodem do strachu, bowiem wystarczy kilka ruchów zwinnych pazurów, a po stworzeniu zostaje tylko cmentarny pomnik. Nie jest to z pewnością gra dla pacyfistów, bo to my atakujemy pierwsi, nie widać także oznak samoobrony ze strony przeciwników.

Każde zlikwidowane zwierzę to jedna lub więcej moneta do naszej puli. Uzbieraną odpowiednią kwotę wymieniamy w sklepiku (patrz: dolna część ekranu) na power-upy, z których najbardziej przyda nam się większa siła, bo znacznie szybciej będziemy pokonywać rywali. Niektóre moce odblokujemy dopiero na wyższych poziomach, więc zalecana jest cierpliwość, jednak czasem otrzymamy w bonusie pakiet dodatkowych monet. Codziennie możemy także odebrać jeden prezent, a niekiedy upominek za osiągnięcia. Z czasem nasz kociak może ewoluować, a ciekawą opcją jest możliwość podróżowania z pomocnikiem, na przykład blisko spokrewnionym kotem-smokiem.

Battle Cat Rangers to gra z dużym poczuciem humoru, jednak z pewnością nie dla tych, którzy są przeciwni przemocy wobec zwierząt i między zwierzętami. Sympatyczny kociak to mocny punkt tej produkcji, ale polubią ją również, a może zwłaszcza, fani klikersów. Dla mnie frajda z nieustannego klikania nadal jest tajemnicą, choć muszę przyznać, że tym razem całkiem dobrze się bawiłam. Oryginalna oprawa graficzna i kontrastowe postaci to moje ulubione elementy tej gry. Jeśli macie ochotę poklikać i poznać nowe, nieodkryte jeszcze gatunki mruczków, to Battle Cat Rangers świetnie się do tego nada.

Aplikacja dostępna jest za darmo na urządzenia z systemem Android oraz iOS.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry