Google zagalopowało się z porządkami? Znany i działający na tych samych zasadach od lat produkt ma kłopot

0

Ostatnio Google coraz bardziej zaczyna się przyglądać aplikacjom, które lądują w ich sklepiku. I z jednej strony to bardzo dobrze (szczególnie w obliczu pakietu złośliwych programów, które bez ogródek karmią się naszymi danymi czy nadużywaniu funkcji — np. dostępności, w nieco innych formach, niż powinni). Z drugiej jednak pojawia się problem taki jak teraz — jedna z najpopularniejszych aplikacji do ochrony telefonu pozwalała sobie na zbyt wiele. Użytkownicy godzili się na to od wielu lat. Teraz jednak… Google dobrało się im do skóry i żąda od nich zmian.

Google żąda od Cerberusa szeregu zmian

Cerberus od lat słynie z tego, że jest jedną z najskuteczniejszych aplikacji do ochrony smartfonów i tabletów m.in. w przypadku zagubienia czy kradzieży. Z jej wysoką skutecznością bezpośrednio wiąże się jednak oddawanie jej sporego pakietu praw do modułów naszego urządzenia. I jednym z nich jest maskowanie swojego działania — które jest bezpośrednio wiązane ze złośliwymi aplikacjami. Dlatego i tutaj nie obyło się bez ostrzeżenia od Google — twórcy kilka dni temu otrzymali e-mail od firmy, że mają dokładnie tydzień, aby zrobić z tym porządek. Jednak w przypadku Cerberusa problem polega na tym, że działanie w tle, po cichu i bez całego zestawu ikonek jest jednym z jego największych atutów. W ten sposób złodzieje nie mają pojęcia że są śledzeni, a my przez cały czas mamy zdalną kontrolę nad urządzeniem. Możemy robić zdjęcia, udawać że resetujemy sprzęt, a także wymazywać dane. Co ważne: z dużo większą skutecznością, niż w podstawowych usługach Google, które służą… właściwie do tego samego.

Cerberus to szanowana od wielu lat aplikacja i obudzenie się Google teraz, przy wielkich porządkach, z boku wygląda dość śmiesznie. No nic, pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że cała ta sprawa wypłynęła z powodu… automatu. I że po odwołaniu się przez Cerberus — firma, chociażby po bliższej weryfikacji, pozwoli im działać tak, jak dotychczas. Bo nie da się ukryć, że byli w tym niezwykle skuteczni. A kiedy będą „na widoku”, to… nie da się ukryć, że wiele z ich funkcji właściwie przestaje mieć wówczas sens. Czekając na ostateczny werdykt przypominam, że kilka tygodni temu twórcy zaserwowali nam kolejną aplikację — Persona, która także skupia się na naszym bezpieczeństwie. Tym razem jednak w nieco innym ujęciu.

Do
góry