Czy Apple naprawdę chce żebyśmy rzadziej korzystali z ich urządzeń?!

0

W ostatnich miesiącach, dużo mówi się o tzw. „digital wellbeing”. Producenci elektroniki w końcu wzięli na siebie promil odpowiedzialności za nasze zmęczone oczy, fomo (syndrom pojawiający się u użytkowników mediów społecznościowych, bojących się, że przegapią coś istotnego) i problemy z odłożeniem smartfona choćby na chwilę. Coraz więcej urządzeń oferuje preinstalowane aplikacje i narzędzia, które pozwalają nam kontrolować czas spędzany przed ekranami naszych ulubionych gadżetów. Razem z aktualizacją do iOS 12, w kontroli naszego „digital wellbeing” pomogą również urządzenia od Apple. Dziś, przyjrzymy się nowym funkcjom, które oferuje najnowsza wersja systemu.

Zacznijmy od nowych narzędzi dostępnych z poziomu zakładki „Nie przeszkadzać”. Nie wiem jak wy, ale ja przed snem zostawiam iPhona w drugim pokoju. Po pierwsze, nie przeszkadzają mi żadne powiadomienia. Po drugie, muszę wstać, żeby wyłączyć budzik co minimalizuje ryzyko dodatkowej drzemki. Jeśli jednak telefon towarzyszy wam obok głowy, warto skorzystać z nowej opcji w trybie „Nie przeszkadzać”. To wirtualna cisza nocna. Na czas snu można przygasić wyświetlacz iPhona i wyciszyć powiadomienia do momentu, w którym odblokujemy go ponownie po tym jak się obudzimy. Warto też zwrócić uwagę na dodatkowe opcje związane z konfiguracją naszego „czasu bez powiadomień”. Funkcję „Nie przeszkadzać” da się teraz skonfigurować tak, żeby wyłączała się automatycznie po godzinie, na koniec dnia lub po opuszczeniu określonego miejsca. Bardzo podoba mi się opcja związana z geolokalizacją. Szkoda, że nie można ustawić jej tak, żeby „Nie przeszkadzać” samo włączało się np. kiedy zdefiniujemy lokalizację ulubionego kina lub teatru. Wtedy moglibyśmy zapomnieć o nerwowym wyciszaniu telefonu tuż przed spektaklem lub filmem.

Czas przed ekranem w nowym iOS 12

Z punktu widzenia „digital wellbeing” znacznie ciekawszą opcją jest zakładka „Czas przed ekranem”. To tutaj znajdziemy informacje na temat tego ile czasu zajmuje nam w ciągu dnia korzystanie ze smartfona. Narzędzie dokładnie wyszczególni dla nas kategorie aplikacji (np. Sieci społecznościowe, biurowe, rozrywka itd.) oraz wyświetli najczęściej uruchamiane tytuły. Jeśli nie macie wystarczająco silnej woli a czas spędzany codziennie przed ekranem telefonu przewyższa ten, który poświęcacie swojej pracy lub rodzinie, Apple oferuje swojego rodzaju limity. Możemy określić czas w którym iPhone nie będzie pozwalał na używanie konkretnych aplikacji. Alternatywnym rozwiązaniem może być ustalenie czasowych ograniczeń dla poszczególnych programów lub gier od których trudno się oderwać. „Czas przed ekranem” współpracuje również z chmurą rodzinną. Urządzenia może ponadto zabezpieczyć kodem co na pewno będzie skutecznym narzędziem kontroli rodzicielskiej.

Prawda jest taka, że świadomi użytkownicy, którzy zdają sobie sprawę z tego, że Facebook nie jest jedynym oknem na świat, nie potrzebują tego typu narzędzi. Jak pisał Kamil w jednym ze swoich felietonów, świat naprawdę się nie zawali jeśli wyłączymy powiadomienia i odinstalujemy aplikacje, które niebezpiecznie pochłaniają nasz czas. Opcje takie jak „opcje przed ekranem” nie są jednak pozbawione sensu. Mam nadzieję, że gdy ktoś zwróci uwagę na to, że każdego dnia spędza 4 godziny dziennie na serwisach społecznościowych, w głowie zapali się czerwona lampka.

Do
góry