Czy warto kupić płatne filtry do VSCOcam?

0

vsco

VSCO jest niewątpliwie jedną z najbardziej popularnych propozycji do edycji zdjęć. Zestaw podstawowych narzędzi, które pozwolą szybko i sprawnie dowolne zaimportowane do programu zdjęcie. Do tego dochodzi jeszcze cały zestaw kolorystycznych filtrów, które nakładamy na fotografie. I to właśnie one bedą głównym tematem dzisiejszego wpisu — w standardzie dostajemy ich kilkanaście, co jakiś czas można za darmo pobrać kolejne — czy to wypuszczane przy okazji współpracy z markami, czy udostępniane w rozmaitych promocjach dla wszystkich. Ale oprócz nich wciąż czeka zestaw kilkudziesięciu kolejnych — czy warto w nie zainwestować? Przekonajmy się!

Korzystając z trwającej obecnie promocji wyposażyłem się w dwa zestawy: Limited Edition Collection oraz The Essence / Archetype Collection. W sumie kilkadziesiąt nowych filtrów, które przed zakupem miałem okazję podejrzeć w informacjach o paczce. Ale jak to z takimi podglądami bywa wszyscy wiemy: tworzone są przez profesjonalnych fotografów i wiedzą jak wykorzystać plusy i minusy każdego z filtrów. Sam należę do kompletnych amatorów którzy, jak wszyscy, lubią co nieco ubarwić przed posłaniem w świat — ale wiem, że wśród użytkowników podobnych aplikacji jesteśmy w większości. Zobaczmy zatem jak na tle darmowej konkurencji wypada kilkadziesiąt nowych filtrów, które miałem przyjemność przetestować.

Pytanie jest o tyle trudne, że jak z pewnością wiecie — każdy filtr pasuje do zupełnie innego zdjęcia. To z jakimi kolorami rozpoczynamy zabawę jest kluczowe dla efektu finalnego. Przerobiłem w swoim życiu co najmniej kilkadziesiąt najróżniejszych programów, które pozwalały na zmianę kolorystyki zdjęcia — w erze popularności Instagramu rynek jest w końcu nimi zalany. Lwia część z nich jednak w kółko proponuje bliźniaczo do siebie podobne rozwiązania. VSCO już kilka lat temu postawiło na o wiele bardziej profesjonalne filtry, posegregowane w paczki kolorystyczne, gdzie każda paleta ma kilka — różniących się parametrami — filtrów. I, standardowo, każda sprawdzi się lepiej przy innych zdjęciach.

Biblioteka mojego VSCO wzbogaciła się o kilkadziesiąt nowych rozwiązań. Takich, które na promocyjnych grafikach olśniewały — w praktyce przetestowałem je na kilkunastu zdjęciach i muszę z czystym sumieniem przyznać, że przy amatorskich fotografiach sprawdzają się równie dobrze: stoją na najwyższym poziomie. Naturalnie nie wszystkie równie dobrze współgrały na tych samych zdjęciach, ale rzeczy uniwersalnych nikt nie wymaga — w końcu nawet skala odcieni szarości może się od siebie znacznie różnić.

Jeżeli dużo fotografujecie i lubicie subtelne edycje grafik, bez dodatkowych tekstur, świateł i innych gadżetów to VSCO z pewnością nie jest wam obce. Czy warto zainwestować te, niemałe wcale, pieniądze w dodatkowy zestaw filtrów? Jeżeli cenicie sobie jakość i różnorodność — jak najbardziej! Przyjrzyjcie się jednak tamtejszym paczkom. Na część z nich składają się zastępy mniejszych zestawów, które normalnie sprzedawane są po 0,99 euro.

Do
góry