Die by Died — to nie jest Castlevania, ale i tak zechcecie w nią zagrać

0

Castlevania to jedna z tych serii, którą kochają wszyscy miłośnicy wymagających platformówek. Nie wiem czy chodzi o klimat, czy o to, że jako pierwsza (jedna z pierwszych?) podchodziła do tematu nieco inaczej niż konkurencja, którą zalany był w czasach jej debiutu rynek. Ale tak po prawdzie — to nieistotne, bo seria mimo upływu lat cieszy się niesłabnącą popularnością. I nawet kiedy jakiś czas temu zupełnie zmieniła formułę — jakość gry wciąż stałą na niezwykle wysokim poziomie. No dobrze, to skąd wzięła się tutaj Castlevania? Ano Die by Died nie sposób nie skojarzyć z kultową serią Konami. To równie rozbudowane plansze i podobny (mroczny) klimat. Ale tym razem w wydaniu, które w stu procentach spełnia wymagania wzorowej gry na telefon!

Zacznijmy może dość nietypowo, bo od sterowania. Jak wiadomo w przypadku platformówek to zawsze pozostawia wiele do życzenia na panelach dotykowych. Nie powiem, aby tutaj wypadało jakoś specjalnie źle — twórcy postawili na typowy schemat z wykorzystaniem wirtualnych przycisków umieszczonych po dwóch przeciwległych stronach ekranu. Jednak te nie wystarczyłyby, aby obsłużyć wszystkie sztuczki które ma w zanadrzu nasz bohater — dlatego nieśmiale skorzystali także z prostych gestów — m.in. maźnięcia palcem w dół, by spaść piętro niżej. Same proste elementy, ale jak najbardziej sprawdzające się w bojach. Aha, warto także mieć na uwadze, że gra wspiera również zewnętrze kontrolery MFi!

Na Die by Died składa się kilkadziesiąt lochów, które będziemy stopniowo przemierzać wzdłuż i wszerz, aby odkryć wszystkie skrywane przez nie sekrety. Na naszej ścieżce napotkamy cały zestaw wrogów, z którymi będziemy musieli się rozprawić (w czym efektywnie, a czasem i efektownie, pomoże nam dziewięć przygotowanych na naszą podroż broni). Aha, zapomniałbym — nie zabrakło w tym wszystkim również solidnych pojedynków z bossami, którzy potrafią napsuć sporo krwi.

Na początku wspomniałem, że gra skrojona została z myślą o urządzeniach mobilnych. Owszem, nie kłamałem — twórcy podzielili ją bowiem na zestaw krótkich sekwencji, do których po przejściu możemy wracać w konfiguracji, która nam się żywnie podoba. W ten sposób nie musimy obawiać się, że utracimy za dużo progresu, gdy niespodziewanie będziemy zmuszeni przerwać zabawę. A to, niestety, często się w przypadku przenośnego grania zdarza.

Die by Died to ciekawie zaprojektowana, wciągająca, propozycja dla wszystkich miłośników nieco bardziej wymagających, zakręconych, platformówek. Gra dostępna jest w AppStorze, w wersji uniwersalnej, za 0,99 euro.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry