Evangelion — Kultowe anime doczekało się własnej gry mobilnej!

0

Nie trzeba być wielkim fanem mangi i anime żeby kojarzyć niektóre postaci, które na stałe wpisały się we współczesną popkulturę. Myślę, że bohaterowie i wielkie roboty z Neon Genesis Evangelion to jeden z bardziej rozpoznawalnych ikon japońskiej sztuki animacji. Nie będę ukrywał, że jest to moje ulubione anime i mimo że raz na jakiś czas zdarza mi się oglądać nowe produkcje rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, nie zdarzyło mi się jeszcze trafić na coś równie dobrego (no może oprócz Cowboy Bebop, które jest dla mnie pozycją tak samo kultową jak „Eva”). Kilka dni temu, ze zdziwieniem odkryłem, że Evangelion doczekał się własnej gry mobilnej. Nie mam pojęcia jak to się stało, że produkcja umknęła mojej uwadze, ale jedno jest pewne. Dawno nie odpalałem żadnej gry z takimi obawami. Biorąc pod uwagę to, że premiera tytułu przeszła bez echa, spodziewałem się najgorszego. A w przypadku ulubionego anime wcale nie miałem ochoty na rozczarowania…

Zaczęło się całkiem nieźle. Po uruchomieniu gry zobaczyłem grafikę z postaciami, które znamy z serii „Rebuild”. Z głośników popłynęło „Cruel Angel Thesis” (muzyka otwierająca anime) a tytuł rozpoczął pobieranie około 50 megabajtów dodatkowych plików. Muszę przyznać, że nieco mi ulżyło. O grze nie wiedziałem nic, więc istniała duża szansa, że jest to swojego rodzaju nielicencjonowany „bootleg”. Przyszła więc pora na wciśnięcie przycisku „enter” i przystąpienia do zabawy.

Grę rozpoczyna krótkie wprowadzenie dotyczące wydarzeń jakie miały miejsce na świecie, które doprowadziły do tego, że w Tokyo-3 pojawiły się Evangeliony i Anioły. Kilka plansz z grafikami później orientujemy się, że fabuła gry zaczyna się dokładnie w tym samym momencie co anime a cała zabawa będzie podzielona na rozdziały tożsame z wątkami filmowymi. Jako Shinji Ikari siadamy za sterami Evangeliona o numerze 01 i rozpoczynamy walkę z pierwszym Aniołem.

Po kilku pierwszych minutach gry byłem pewny, że będę miał do czynienia z klasycznym RPG: dużo czytania dialogów i walki w trybie turowym. Tymczasem szybko okazało się, że mamy tu do czynienia z rozgrywką w stylu action RPG – biegniemy przed siebie sterując robotem za pomocą joysticka i po natrafieniu na przeciwników wybieramy ataki, które zadają obrażenia w czasie rzeczywistym. Kontrolowanie Evangeliona jest dość proste i nie ma tu raczej miejsca na zbyt dużo myślenia. Po prostu napieramy na wrogów i „dusimy” przyciski odpowiedzialne za ataki. Nie jest to może specjalnie odkrywcze, ale jeśli lubicie mobilne slashery, myślę, że odnajdziecie się i tutaj.

Oczywiście wraz z rozwojem zabawy możemy rozwijać umiejętności naszego pilota lub zamienić go na inną postać (np. Rei lub Asukę). Kolejne rozdziały historii toczą się dokładnie tak jak w filmach z serii „Rebirth”. Pomiędzy walkami, które często podzielone są na kilka „fal” dowiadujemy się nowych rzeczy na temat bohaterów i świata w którym żyją. Mam jednak wrażenie, że osoby, które nie widziały anime mogą się w tym wszystkim pogubić…

Mobilna gra bazująca na kultowym anime to rasowy przykład smartfonowego, japońskiego action RPG. Po kilkunastu minutach gry zaczyna nam brakować punktów akcji i musimy wybrać: czekamy na ich odnowienie, albo płacimy korzystając z mikropłatności. Miałem spore obawy co do tego jaką grą jest Evangelion, ale okazało się, że nie jest tak najgorzej. Myślę, że fani serii docenią ten tytuł i chętnie spędzą przy nim kilka dobrych godzin. Dla osób, które nie znają Evangeliona – być może będzie to okazja do tego, żeby zapoznać się z jednym z najlepszych anime jakie kiedykolwiek powstało. Biorąc pod uwagę to, że seria pojawi się niedługo na Netflixie nie będzie trzeba nawet długo szukać serialu w sieci.

Do
góry