Final Fantasy XV dostanie wersję także na smartfony i tablety

1

ff

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w ostatnich dniach listopada faktycznie na półki sklepowe trafi najświeższa część Final Fantasy, oznaczona numerem XV. Ta z Noctisem i spółką, która najpierw miała nazywać się Versus XIII, ale po wielu latach przyznano się, że trailery które widzieliśmy, delikatnie mówiąc, nie oddają progresu prac nad tym tytułem. Sprawa dość zabawna, ale… cóż, lepiej późno niż wcale. 29 listopada tytuł ma NARESZCIE, po wielu obsuwach, trafić na rynek. A obok niej młodsze rodzeństwo na urządzenia mobilne. Final Fantasy XV w formie… MMO. Nie, nie patrzcie w kalendarz — to nie jest żart z okazji pierwszego dnia kwietnia…

Pamiętacie grę, którą reklamował Arnold Schwarzenneger — Mobile Strike? Wracam do niej nie bez powodu — odpowiada za nie kalifornijskie studio MZ. To właśnie ono ma, u boku Square Enix, współtworzyć mobilną odsłonę Piętnastki. Gra w założeniu ma mieć cały świat, który poznamy w stacjonarnych odsłonach gier. Wszystko ma być spójne i ze sobą współgrające, spotkamy tę samą paletę bohaterów, a nawet będziemy mogli usłyszeć te same utwory muzyczne. I wszystko to odziane w szaty MMO, w którym świat zmieniać się będzie w czasie rzeczywistym.

Wiadomość to szokująca, ale… sam uważam, że Square Enix zrobiło krok w dobrym kierunku. Nie jest żadną tajemnicą, że gry oparte na modelu free-to-play sprzedają się jak świeże bułeczki. Marka taka jak Final Fantasy to, mimo wielu wpadek w ostatnich latach, wciąż jedna ze sztandarowych i najbardziej rozpoznawalnych na rynku pozycji. A prośba o pomoc skierowana ku doświadczonym twórcom, skierowana z całym dobrodziejstwem inwentarza w kieszeni? Cóż, mam wrażenie, że to po prostu musi się udać. Nie bez powodu gry od MZ są jednymi z największych na tym rynku i pozwalają zarobić twórcom naprawdę ogromne sumy. Są to jednocześnie produkty dopieszczone i nieustannie rozwijane, a prośby fanów są słuchane jak rzadko kiedy.

Informacja o tym że świat z Final Fantasy XV dostaniemy w wersji przenośnej w formie MMO w gruncie rzeczy niezwykle mnie cieszy. W końcu japońscy twórcy nie tylko mówią o tym że wycisną ze stworzonego przez siebie świata tyle, ile się da, ale naprawdę robią coś w tym kierunku. Niestety — na tę chwilę nie znamy jeszcze żądnych szczegółów związanych z produkcją. Nie znamy ani daty premiery, ani ewentualnych opcji dla graczy którzy skończą „główną” przygodę. Jeżeli ktoś zbiera zakłady, to ja już teraz mogę opowiedzieć się za tym, że tanio w tym MMO to nie będzie…

Źródło: TouchArcade

  • Seifu

    „(…)gry oparte na modelu free-to-play sprzedają się jak świeże bułeczki.” – jak można powiedzieć o grach, które są do pobrania za darmo, że „się sprzedają”? Raczej „pobierają się”, a sprzedają się jak już jakieś tam pakiety diamentów czy innych „coinsów”. :)

Do
góry