Final Fantasy zawitał na Windows Phone – lekko rozczarowuje

4

Zgodnie z zapowiedziami, dziś wieczorem do Marketplace trafił Final Fantasy. Gra wyczekiwana przez wielu fanów serii oraz gatunku jRPG. Jak autorzy poradzili sobie z jej portem? Średnio, ale o tym już w rozwinięciu wpisu.

Gra jest portem wersji z systemu iOS, to daje się odczuć. Niestety obawy i doniesienia o czarnym pasku potwierdziły się. Jak na razie trudno powiedzieć by był on mocno uciążliwy. Jednak sam fakt, że jest psuje lekko odbiór całości. Potęguje też wrażenie szybkiego i niechlujnego portu. Żeby nie skupiać się jedynie na minusach, pasek ma też swoją dobrą stronę, dzięki niemu cały czas widzimy zegar.

Grafika jest ładna, choć też przypomina że jest portem. Zwłaszcza w menu brak ostrości i barw. Potem jest już tylko lepiej. Tła, postaci, przeciwnicy, animacje, wszystko jest piękne, w stylu za jaki kochamy Final Fantasy. Gra została na nowo przerysowana i podrasowana, dzięki czemu chwyta za serca starszych fanów, a nowych nie odrzuca. Podobnie jest z muzyką, która brzmi pięknie. Stary dobry Final Fantasy…

Sterowanie sprawdza się bardzo dobrze. Na mapie głównej mamy dostęp do wirtualnego pada, podczas walki wybieramy odpowiednie opcje poprzez tąpnięcie. I to wszystko. Jest prosto i intuicyjnie. Sam model rozgrywki w Final Fantasy sprzyja ekranom dotykowym. Ponieważ gra znalazła się w kategorii Xbox Live, nie mogło zabraknąć osiągnięć. Niestety wszystkie one są opisane poprzez ???. Wnioskuję, że dopiero po ich odblokowaniu dowiemy się, za co zostały przyznane. To znowu przypomina nam o tym, że gra jest szybkim portem.

Jednak to co boli w Final Fantasy najbardziej, to brak wsparcia dla importowania i eksportowania zapisów gry. To z czym już dawno poradzili sobie niezależni twórcy (między innymi konkurencyjnego Dragon’s Blade) jest problemem dla Microsoftu i gier Xbox Live. Tak więc jakakolwiek awaria gry, chęć przeinstalowania systemu, zmiana telefonu, czy chwilowa potrzeba większej ilości miejsca, bezpowrotnie kasują cały nasz trud. Jest to bez sensu,  już na start sama świadomość o tym braku potrafi zniechęcić do zabawy. Dlaczego nie można dać prostej metody synchronizacji zapisu gry z chmurą? Skoro gry Xbox Live posiadają masę  innych wymogów, to czy ten jeden, tak istotny z punktu widzenia gracza nie może być dodany?

Cena Final Fantasy to 23,99 zł. Drogo, bardzo drogo, jednak dla prawdziwego fana będzie warta swej ceny. To nic, że wykonanie portu (nie gry) razi w wielu miejscach, to nic że Dragon’s Blade jest w prawie każdym aspekcie lepszy, obszerniejszy, bogatszy, wspiera synchronizację zapisów gry, zabawę online oraz jest o wiele tańczy (ma wersję darmową). Final Fantasy i tak będzie hitem. Grę możecie oczywiście przetestować i samemu ocenić czy taki model zabawy oraz wykonanie odpowiadają Waszym gustom. Final Fantasy w wersji Windows Phone znajdziecie tutaj.

Ocena: 4-

Edycja:  Po spędzeniu z grą paru godzin muszę przyznać, że zyskała w moich oczach. Duża w tym rola niesamowitej muzyki (do tej pory OST z Final Fantasy pozostaje jednym z najlepszych w historii gier), pięknej grafiki no i magii serii Final Fantasy. Z czasem czarny pasek doskwiera o wiele mniej (a przy okazji ciągle widzimy godzinę i stan baterii). Oczywiście dalej irytuje świadomość, że zapis gry jest powiązany  tylko z nią i w momencie jej skasowania tracimy wszystko, ale zabawa jest i tak przednia… Zachowano nawet półwysep do farmienia złota i doświadczenia (2×2). Chwilę potem uruchomiłem Dragons Blade. Tak jak wspomniałem gra jest o wiele bardziej rozbudowana, ale zarówno w warstwie grafiki jak i muzyki oraz pewnego nieokreślonego klimatu przegrywa z Final Fantasy. Ale czy to powód do zmartwień? Nie, mamy 2 świetne, tak podobne, a zarazem tak różne RPG.

Do
góry