Florence: gra czy interaktywna historia? Oceńcie sami, ale nie przejdźcie obok niej obojętnie

0

florence

Niewiele jest na rynku mobilnym produkcji, które zapadają w pamięć na dłużej — i mam tu na myśli opowiadaną historię, a nie frustracje, które zdarza im się wywoływać. Są jednak wśród nich perełki, obok których nie można przejść obojętnie — i jedną z nich niewątpliwie jest Florence. Tegoroczna produkcja, która pojawiła się już w lutym — ale dopiero kiedy opadł kurz, zasiadłem do niej na spokojnie i… dałem się urzec. Cóż mogę powiedzieć: rozumiem już te wszystkie zachwyty. Nienachalna forma, bohaterowie których da się lubić — to wszystko składa się na zestaw, który skutecznie przykuwa do ekranu. Choć nie do końca wiem, jak powinienem skategoryzować tę produkcję.

Florence to jedna z tych gier, w których bardziej skupiamy się na historii, niż samej mechanice zabawy. Mimo wszystko daleko jej do zaawansowanych tekstówek, w ramach których to przebijamy się przez niekończące się paragrafy tekstów. Jeżeli miałbym ją do czegoś porównać, to nie byłaby to książka, a… komiks. Głównie przez śliczne ilustracje i stosunkowo niewielką ilość napisów, które przywodzą na myśl komiksowe dymki. Twórcy zadbali jednak o elementy interaktywne: chociaż ograniczają się one do minimalistycznego mazania palcem po ekranie czy prostych łamigłówek. Najprościej porównać mi je do mini-gierek, chociaż… biorąc pod uwagę w jaki sposób inni twórcy wykorzystują ten termin, obawiam się, że dla wielu może to w tym konkretnym przypadku okazać się nadużyciem.

W produkcji tej obserwujemy życie tytułowej bohaterki. Śledzimy jej związek, motyle w brzuchu, późniejsze walki i popadanie w rutynę. Walkę o marzenia i siebie samych. To słodko-gorzka historia, której scenarzyści podeszli do zadania z pełną rozwagą i mimo iż w gruncie rzeczy zaserwowali nam poważną historię, nie popadali w szczególny patos. Za to należą się ogromne brawa — ale kwestia oprawy także zasługuje na odrobinę uwagi. Artstyle jest charakterystyczny i przeuroczy, zaś ścieżka dźwiękowa na długo zapada w pamięć. W końcu Florence jest wiolonczelistką — i ten fakt został w tle muzycznym uwzględniony.

Interaktywna opowieść o Florence to niewątpliwie jedna z największych perełek wśród tegorocznych premier. Śliczna i wciągająca „czytanka” składa się z 20 rozdziałów i dostępna jest także po polsku. Jeżeli poszukujecie nietypowych produkcji, to właśnie ona. Uwierzcie, że nie chcecie przejść obok niej obojętnie. Florence dostępna jest w App Store oraz na platformie Google Play, w wersji uniwersalnej, za 14/ 10 zł.

Do
góry