FoodMe — Obejrzyj swój obiad, zanim go zamówisz

0

foodme

Znalezienie ulubionej restauracji w której zawsze można zjeść coś pysznego, nie jest łatwą sprawą. Lokal trzeba odwiedzić kilka dobrych razy, żeby przekonać się, które potrawy odpowiadają nam najbardziej oraz jak duże porcje są serwowane w danym miejscu. Zamawiając jedzenie za pośrednictwem takich serwisów jak PizzaPortal lub odwiedzając nieznane knajpy, trudno jest się domyślić, czego możemy się spodziewać. Zdjęcia potraw w karcie to wciąż rzadkość. Jak więc sprawdzić, czym są tajemnicze nazwy potraw umieszczone w menu? Pomoże aplikacja FoodMe czyli jedzeniowy Tinder! Restauracje pokażą nam jak wygląda ich danie, a my zdecydujemy czy sposób podania jest dla nas satysfakcjonujący.

Jak zapewniają twórcy aplikacji, jest ona tak prosta w obsłudze, że nawet Paris Hilton sobie z nią poradzi. Doceniam poczucie humoru. Niestety, kolejną rzeczą, z której przyjdzie nam się śmiać po zainstalowaniu FoodMe, będzie brak jakichkolwiek restauracji współpracujących z aplikacją. Zdaję sobie sprawę, że póki co, jest ona dostępna tylko w USA. Niestety, po wpisaniu jakiegokolwiek adresu zarówno z Chicago, Nowego Jorku czy Los Angeles, na ekranie pojawia się komunikat o tym, że w pobliżu nie znajduje się żadna restauracja. W Google Play znalazłem informacje, że w wymienionych miastach wszystko powinno działać. Co więcej, aplikacja sama podpowiada adresy, żeby chwilę później… poinformować nas o tym, że są one błędnie wprowadzone.

Dlaczego więc piszę ten tekst? Ponieważ uważam, że pomysł na aplikację, która ma umożliwić nam zamawianie jedzenia na podstawie ich zdjęć, jest genialny. Gdyby podobny program funkcjonował w Polsce, byłaby to naprawdę ciekawa alternatywa dla serwisu Pizza Portal. Potraktujcie FoodMe jako inspirującą ciekawostkę. AntyApps często czytają twórcy aplikacji. Być może, któryś z nich będzie zainteresowany wykorzystaniem tego pomysłu w Polsce.

Zrzut ekranu 2015-12-31 o 13.16.59

A jak powinna funkcjonować aplikacja? Zgodnie z tym co sugeruje interfejs i zdjęcia w Google Play, jest to dokładnie ten mechanizm, który znamy z Tindera. Przesunięcie palcem w lewo, odrzuca wybraną, jedzeniową propozycję. „Swipe” w prawo dodaje wybraną potrawę do naszego zakupowego koszyka. Kiedy jesteśmy gotowi, składamy zamówienie i czekamy na ciepłe jedzonko.  Mam nadzieję, że FoodMe, kiedyś, będzie tak działać…

Zgadzam się z twierdzeniem, że jemy przede wszystkim oczami. Nawet najlepsze danie, może nas do siebie zniechęcić nieatrakcyjną formą podania. Nie wróżę niestety FoodMe spektakularnej kariery, ale kto wie… Może znajdą się tacy, którzy wykorzystają ten patent w innej, jedzeniowej aplikacji. Nie wykluczam również innego obrotu spraw. Być może, twórcy FoodMe nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i za parę lat, aplikacja faktycznie dorówna popularnością Tinderowi…

Do
góry