Ftmimage — Edytor zdjęć, który polubiły polskie instagramerki

0

Dobre targetowanie reklamy w internecie to podstawa udanej kampanii. A gdzie najlepiej promować aplikację pozwalającą retuszować, obrabiać i modyfikować zdjęcia? Oczywiście, że na Instagramie! Jakiś czas temu, bardzo często natrafiałem na reklamę aplikacji Ftmimage. Okazuje się, że były to zmasowane działania chińskiej firmy Xinbin Bian, która stoi za tą produkcją. Na fali promocji, coraz więcej polskich instagramerek zaczęło korzystać z tego narzędzia. Postanowiłem więc sprawdzić, czy Ftmimage to faktycznie tytuł, który spełni oczekiwania domorosłych, smartfonowych fotografów.

Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy tu do czynienia z rozbudowaną listą narzędzi. Co ważne, jest to jedna z tych aplikacji, gdzie poszczególne parametry obrazu modyfikujemy za pomocą jednego suwaka. Mamy więc 21 niebieskich przycisków, z których każdy odpowiada jakieś funkcji. Większość ze zmian wprowadzimy za pomocą prostego przesunięcia palca po ekranie.

Co znajdziemy w tej kolekcji „edytorów”? Wszystkie klasyczne narzędzia, które zazwyczaj wykorzystujemy do szybkiej obróbki zdjęć na naszych smartfonach. Mamy wyostrzenie, zarządzanie temperaturą i jasnością, rozmycia, retusz twarzy, ramki, efekty glitch, winietę, edytor cieni i jasnych partii obrazu a także przybory pozwalające poprawić kadr i ustalić jego proporcje. Sama obsługa wszystkich tych narzędzi wymaga po prostu kliknięcia niebieskiego kafelka odpowiadającego danej funkcji, zmodyfikowania parametru i powrotu do menu w celu wybrania kolejnego efektu lub zakończenia edycji. Szczerze mówiąc, wolę rozwiązania w przypadku których cały przybornik znajduje się pod zdjęciem.

Osobna sekcja w aplikacji to filtry. Podzielono je na 12 działów tematycznych, wśród których najciekawsze są moim zdaniem efekty filmowe, „duotone” i smugi światła. Niestety, tylko jedna paczka filtrów dostępna jest tutaj za darmo. Każdy nowy pakiet kosztuje około 1 dolara a dostęp do wszystkich to wydatek niespełna 4 dolarów. Po wykupieniu pakietu wszystkich filtrów stwierdziłem, że nie był to najlepszy wydatek. Filtry wyglądają fenomenalnie na zdjęciach próbnych, które przygotował dla nas deweloper, ale po nałożeniu ich na moje fotki nie było już tak wspaniale. Myślę, że zdecydowanie lepiej sprawdzają się darmowe filtry z Lightrooma lub to co oferuje VSCO.

Jeśli lubicie eksperymentować ze zdjęciami, Ftmimage to jedna z tych aplikacji, którą warto przetestować. Niestety, pakiet płatnych filtrów nie spełnił moich oczekiwań i nie mam złudzeń, że zdjęcia, które pokazują ich potencjalne efekty były dodatkowo „dopalane” w innych programach graficznych. Nie jest jednak tak, że filtry od Ftmimage są całkowicie bezużyteczne. Na pewno wykorzystam je na niejednej fotce, ale gdybym miał drugi raz wybierać na co wydam 20 złotych, raczej zdecydowałbym się na mikropłatności w konkurencyjnej aplikacji VSCO.

Do
góry