Giant Boulder of Death — czy to mobilne Katamari?! [iOS/Android]

0

giant builder of death

Katamari — seria tak odjechana, jak jej twórca — Keita Takahashi. Historia niesfornego Króla Kosmosu i toczenia kulki w nieskończoność, a przy tym zgarniania wszystkiego co stoi na drodze, to prawdziwy konsolowy hit, który od czasu debiutu — tj. poprzedniej ery konsol, podbija serca konsolowców. Giant Boulder of Death, będący głównym bohaterem tego wpisu, na pierwszy rzut oka wygląda identycznie. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom.

Gra również opiera się na toczeniu ogromnej kuli. Tym razem jednak udało się uzyskać cały efekt bez dwóch analogów i specjalnych kombinacji. Zamiast tego wykorzystano mechanikę znaną z pewnością wszystkim miłośnikom mobilnego grania — automatyczne brnięcie do przodu. Tak, jeżeli chodzi o konwencję i mechanikę Giant Boulder of Death przypomina rasowy free-runner, gdzie bohater nieustannie mknie przed siebie, my zaś wychylając urządzenie skręcamy, a klikając w ekran skaczemy. Tylko tyle i aż tyle — poza tym to rasowe zbieranie porozrzucanych po drodze monet i próba wykręcenia coraz lepszego wyniku punktowego, zakładającego rozmaślenie na trasie jak największej liczby ofiar. Zarówno tych żywych jak i martwych, liczy się ilość, nie jakość ;-).

gbod

Na naszej trasie musimy się jednak wystrzegać wszelkich niebezpieczeństw, takich jak wszędobylskie kolczatki i wrogie kule, które chcą nas zniszczyć. Wraz ze zdobywanymi punktami mamy możliwość rozwijania się i ulepszania naszej machiny. W tym wysokości skoku, reakcji związanych z zawracaniem, dłuższego trwania bonusów czy mniejszej ilości wrogich obiektów. Jednak nie do wszystkich mamy dostęp od początku — w sklepiku odblokowujemy je zaliczając pulę potrąconych przedmiotów. Jedne czekają tuż na początku trasy, inne dopiero dalej — co jest ciekawym rozwiązaniem, ale także wyraźnie wymagającym grindu w każdym z poziomów zabawy.

Grindu albo… korzystania z mikropłatności, oczywiście. Pod tym względem nic się nie zmienia, to wciąż jeden z najpopularniejszych schematów zarabiania, który staje się coraz powszechniejszy na innych platformach. Mimo wszystko na tle rzeszy innych produkcji, muszę przyznać, że tutaj autorzy ciekawie wybrnęli z projektu samej zabawy i pięcia się wyżej w hierarchii, nie kopiując najpopularniejszych tytułów i podmieniając bohaterów. Bo mimo że mechanika jest identyczna, to pozbycie się biegnącego awatara i zaczerpnięcie idei „rolowania” z Katamari wyszło produkcji na dobre. Przyciąga wzrok :). Pod względem oprawy specjalnie nie zaskakuje, zaś jeżeli chodzi o sterowanie to twórcy dali nam możliwość wyboru między wirtualnymi przyciskami a wychylaniem, dzięki czemu każdy powinien być usatysfakcjonowany.

Giant Boulder of Death jest tak naprawdę klasycznym runnerem, ubranym po prostu w zupełnie inne szaty. Mimo wszystko konieczność szukania obiektów do zniszczenia, a tym samym wyzwanie większe niż jedynie chęć pobicia rekordów, jest ciekawą odmianą i powiewem świeżości w dość zastałym już niestety gatunku. Aplikacja dostępna jest za darmo zarówno na urządzenia z iOS jak i Androidem na pokładzie.

czworkaqrcode (5)  Google Play

Do
góry