Glitch Studio — Mam nową ulubioną aplikację do kreatywnego „psucia” zdjęć!

0

Jeśli zaglądacie do nas regularnie, najprawdopodobniej zdążyliście już zauważyć, że w kwestii edytorów do zdjęć i filmów, najbardziej cenię sobie te, które… psują obraz zamiast go udoskonalać. Uwielbiam estetykę „glitch” i co jakiś czas gruntownie przeszukuję App Store pod kątem narzędzi pozwalających symulować obraz starych telewizorów lub źle zakodowanych plików graficznych. Do tej pory, mogliście u nas przeczytać między innymi o takich narzędziach jak: Glitchr, Glitche, Vaporcam, R4VE albo Generate. Dziś, do tego grona dołącza Glitch Studio – jeszcze jedna aplikacja, która nada waszym zdjęciom vaporwave’owego charakteru.

Muszę przyznać, że po pierwszych kilkunastu minutach spędzonych z tym narzędziem byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony. Aplikacja daje duże możliwości edycyjne zdjęć i filmów. Możemy skorzystać z gotowych zestawów efektów (o wiele mówiących nazwach takich jak hallucination, vaporwave, old tv albo corrupted data) lub zaprogramować własne presety opierające się na określonych konfiguracjach dostępnych „narzędzi do psucia”. Oprócz tego, aplikacja oferuje też sporo filtrów, które pozwolą zdefiniować odpowiednią kolorystykę.

Stwórz własny efekt glitch!

Aplikacja pozwala łączyć ze sobą efekty co na pewno wyróżnia ten tytuł na tle konkurencji, gdzie bardzo często jest to możliwe tylko po zapisaniu obrazu z jedną modyfikacją i ponownym otworzeniu go jako nowy projekt. Dodatkowo, niemal każde narzędzie posiada swój własny zestaw przełączników i suwaków pozwalających precyzyjnie i w sposób kontrolowany popsuć zdjęcie. Mógłbym się jedynie przyczepić do animowanych efektów, które w czasie rzeczywistym poruszają się na naszym obszarze roboczym. W przypadku statycznych obrazów, wolałbym wprowadzać takie zmiany za pomocą suwaka. Tutaj, niektóre efekty są cały czas w ruchu i żeby osiągnąć pożądany efekt, musimy metodą prób i błędów robić coś na kształt zrzutów ekranu z tym co aktualnie jest wyświetlane. Oczywiście w przypadku materiałów video ruchome efekty sprawdzają się idealnie i tutaj nie musimy już kombinować. Po prostu zapisujemy materiał określając wcześniej odpowiedni bitrate (lub decydując się na dodatkowe „zepsucie” obrazu poprzez prawdziwy glitch dodany na etapie eksportu).

Czy warto zapłacić za wariant PRO?

Mimo że Glitch Studio pobieramy z App Store całkowicie za darmo, podstawowa wersja aplikacji to zaledwie demo w porównaniu do tego co oferuje nam wariant PRO. Bezpłatnie możemy skorzystać tylko z kilku filtrów i efektów. Najlepsze funkcje zostały zarezerwowane dla tych osób, które zdecydują się wykupić pełną wersję narzędzia. Przyjdzie nam za nie zapłacić niecałe 24 złote. To sporo jak na tego typu narzędzie, ale biorąc pod uwagę, że konkurencyjny Glitche dostępny jest tylko w wariancie subskrypcyjnym, inwestycja powinna szybko się zwrócić. Płacimy tylko raz i nie musimy myśleć o odnawianiu comiesięcznego abonamentu.

Glitch Studio to jedno z moich ciekawszych odkryć ostatnich tygodni. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to narzędzie dla wszystkich, ale fani estetyki glitche oraz vaporwave na pewno znajdą tu coś dla siebie. Niestety, darmowa wersja narzędzia jest wyjątkowo uboga, dlatego warto zainwestować w wariant PRO. Cena może nie jest zachęcająca, ale u osób, które często przerabiają swoje fotki w tym niecodziennym stylu, inwestycja powinna szybko się zwrócić. Jeśli miałbym porównać Glitch Studio do konkurentów – wskazałbym chyba na podobieństwa do Glitche. A ponieważ jest to najczęściej używany przeze mnie edytor do zdjęć, można potraktować to jako duży komplement. Mam tylko nadzieję, że twórcy Glitch Studio będą nadal rozwijać ten tytuł i z czasem przybędzie tu więcej nowych funkcji. Póki co, Glitche to dla mnie wciąż niekwestionowany lider świata „popsutych obrazków”.

Ocena autora

Ocena 5
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry