„Skracacz” linków wbudowany w Chrome – i dobrze, i źle zarazem

0

Z racji swojej pozycji, Google jest w stanie dyktować zasady twórcom witryn, co widać po próbach dostosowania się do algorytmów wyszukiwarki i innych wymagań. Przodująca na wielu rynkach przeglądarka Chrome również ma spory wpływ na to, jak wygląda sieć, a najnowsze wersje wcale nie muszą uszczęśliwić wszystkich.

Świadczą o tym opinie na temat planów wdrożenia w przeglądarkę blokera reklam. Nie on jest jednak bohaterem tego tekstu, a inna nowość, która pojawia się w wydaniu oznaczonym numerkiem 64 mobilnego Chrome. Okazuje się bowiem, że Google pragnie położyć kres długim i skomplikowanym adresom url – w efekcie kopiując adres z Chrome na pewno zauważycie pewną zmianę.

Chrome skraca linki – uważajcie!

Niezależnie od tego, czy będziecie korzystać z funkcji skopiuj adres do schowka, czy udostępnicie link bezpośrednio do innej aplikacji, Chrome przekaże skróconą (oryginalną) wersję linku. Nie można tego mylić ze skróconą wersją linku, jaką uzyskacie np. przy bit.ly. Chrome pozbędzie się bowiem tylko dodatkowych elementów w linku, jak te informujące witrynę o źródle ruchu czy prowadzące do konkretnego miejsca w artykule (części strony). Ma to swoje wady, więc w pełni zrozumiałe będą wszelkiego rodzaju negatywne komentarze dotyczące takiego kroku wykonanego przez Google.

W chwili obecnej istnieje jednak sposób na skopiowanie pełnego linku – jak zaznacza serwis Android Police – gdyż wystarczy zaznaczyć zawartość pasku adresu i wybrać opcję „kopiuj”. W takiej sytuacji Chrome nie zmodyfikuje zawartości paska ani schowka, więc będziemy mogli podzielić się pełną wersją adresu.

Grafika: Android Police.

Do
góry