Porządki w Google Play. Firma nareszcie zabrała się za zmiany

0

Sklep Google Play to jeden wielki śmietnik, w którym można znaleźć wszystko. Nim jednak dotrzemy do interesujących nas treści, najpierw przez kilkadziesiąt minut będziemy tonąć w oceanie bylejakości. To niesamowite, że najlepsze aplikacje często w tamtejszej wyszukiwarce zakopane są pod toną takich, które absolutnie do niczego się nie nadają. Ale to właśnie magia algorytmów, bazujących na ocenach i recenzjach, które nierzadko są „sprzedane”. Albo, najzwyczajniej w świecie, oszukiwane — bo boty nie śpią. Google po latach nareszcie wydaje się zaczynać dostrzegać ten problem i wprowadza pierwsze zmiany: pytanie tylko, czy aby na pewno będą one wystarczające, by choć odrobinę uporządkować platformę?

Porządki w Google Play: z pomocą przybywają nowe filtry!

Przez wiele lat Google zdawało się niespecjalnie dostrzegać potrzeby użytkowników platformy. Pozwalali na rozmaite manipulacje, a akcje w grach i aplikacjach pokroju wystaw nam wysoką ocenę, a dostaniesz darmowe przedmioty nie są niczym niespotykanym — a wręcz przeciwnie. Podobnie zresztą jak miliony fałszywych recenzji i zawyżanych ocen, które mają na celu pomóc wybić się tytułom… co bardziej cwanych wydawców. Nareszcie jednak coś się w tej kwestii ruszyło, o czym firma poinformowała na swoim blogu.

W Google Play o porządki zaczęły dbać nowe, bazujące na uczeniu maszynowym, filtry antyspamowe. Pomagają one rozszyfrować fejkowe wpisy, czego efektem jest… usunięcie w mgnieniu oka milionów (!) recenzje, a także tysięcy (!!) aplikacji ze sklepu internetowego giganta. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o te wpisy, które pisane były na zamówienie przez boty — wśród nich znalazły się również takie, które w rozmaity sposób naruszały standardy firmy. Ot, chociażby emanując językiem nienawiści czy będących zupełnie poza tematem.

Lepiej późno, niż później… albo i wcale

Nie będę ukrywał, że temat porządków Google Play działa na mnie jak płachta na byka. Przez wiele lat firma obiecywała poprawę, próbowała podejść do zmian z różnej perspektywy i… niestety, ale najczęściej wynikało z tego naprawdę niewiele. Zamiast rewolucji i jakości na poziomie tej, którą znamy chociażby z konkurencyjnego sklepu Apple, otrzymywaliśmy jeszcze większy śmietnik, a zewsząd atakowały nas informacje na temat kolejnych wykrytych złośliwych aplikacji, które internetowy gigant stopniowo usuwał. Odnalezienie wysokiej jakości programów zaś okazuje się zadaniem trudniejszym, niż można sobie wyobrazić.

Źródło

Do
góry