Najnowsza aktualizacja Hangouts dowodem, że firma traktuje je już jako kompletny projekt?

1

Komunikatory w portfolio Google to dla mnie wielka zagadka. I myślę, że w gruncie rzeczy nie tylko dla mnie — bo choć od wielu lat firma ma w rękawie świetne, rozwinięte Hangouts, od półtora roku kombinuje ze swoimi dwoma nowymi tworami: DuoAllo. Obecnie jest na etapie wtapiania ich w system, chcąc zrobić z nich coś na wzór applowskiego Face Time’a. Najbardziej dziwną jest w tym wszystkim rola ich starego komunikatora — Hangouts, który przecież wciąż jest na rynku. Działa. A co najlepsze — łączy w sobie funkcjonalność obu nowych tworów, bez konieczności rozmieniania się na drobne. Ale chyba Google traktuje go jako produkt kompletny — a przynajmniej tak wnoszę po jego ostatniej aktualizacji.

Nowe Google Hangouts to tylko kosmetyczne poprawki

Po dłuższej przerwie doczekaliśmy się aktualizacji Google Hangouts, która w wersji 23 przynosi… dwa przesłodkie easter eggi. Nie mamy tutaj żadnych poprawek, redesignów, rewolucji. Najwyraźniej te są niepotrzebne, bo bądźmy szczerzy — Google Hangouts od wielu miesięcy pozostaje naprawdę zręcznie wykonaną, kompleksową i nie pozostawiającą nic do życzenia aplikacją. To program, który pozwala przede wszystkim na wygodne prowadzenie rozmów tekstowych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać go do rozmów audio czy wideo. Każdy z modułów po prostu jest na miejscu i działa jak należy — na tyle mocno, że nowa wersja przyniosła nam… po prostu easter eggi.

Pierwszy z nich to przechadzka jednej z najsympatyczniejszych ras psiaków — corgi — po ekranie naszych urządzeń. I w tym celu wystarczy wpisać komendę /corgis. Drugi to nawiązanie do kultowej Futuramy i tamtejszego Johna A. Zoidberga. Aby go wywołać, wpisujemy /zodiberg, a nasza wiadomość automatycznie zostanie przetworzona na… (\/) (°,,,°) (\/).

I tak, to wszystkie nowości, które w najświeższej wersji aplikacji zaserwowali nam twórcy. W mojej opinii to w pewien sposób obrazuje to, że… nie bardzo jest więcej co robić w przypadku tej platformy. I zamiast skupiać się na ulepszeniach, poprawianiu czegokolwiek i dodawaniu nowych modułów — jej autorzy serwują nam takie niezobowiązujące dodatki, żeby nam o niej przypomnieć. Właściwie… to jakbyśmy kiedykolwiek mogli o niej zapomnieć, skoro korzystamy z niej na co dzień, co, drogie Google?

Aktualizacja powoli ląduje u kolejnych użytkowników — a jeżeli nie możecie się już doczekać uroczych corgi na ekranach waszych smartfonów, to możecie zainstalować ją na własną rękę m.in. z APKmirror.

  • pio

    albo porostu projekt umiera

Do
góry