happn — Sprawdź czy piękność, którą właśnie minąłeś, nie chce cię poznać!

4

Zrzut ekranu 2015-11-16 o 13.31.24

Randkowanie przez internet to w dzisiejszych czasach głównie smartfony i aplikacje takie jak Tinder czy Elimi. Twórcy mobilnych serwisów pozwalających poznawać nowych ludzi, wciąż mają duże pole do popisu. Dziś trafiłem na bardzo interesujący tytuł, który dodatkowo rozwija możliwości mechanizmów znanych z Tindera. Happn to aplikacja, która wyświetla nam profile tylko tych osób, które mijaliśmy na ulicach w prawdziwym życiu.

Aby móc rozpocząć przygodę z aplikacją happn, musimy połączyć ją z Facebookiem. Już na wstępie, autorzy programu zapewniają nas o tym, że nigdy nie opublikują żadnych treści na naszej tablicy. Marne to pocieszenie dla tych, którzy i tak, ani trochę nie ufają takim zabiegom, ale podczas testów, aplikacja faktycznie nie zbombardowała mojego Fejsa reklamami. Pozostaje wierzyć, że tak pozostanie…

Zrzut ekranu 2015-11-16 o 13.31.51

Po pierwszym uruchomieniu aplikacja informuje mnie niestety, że w okolicy nie ma żadnych osób, których ścieżki, w jakikolwiek sposób, krzyżowałyby się z moimi. Nic dziwnego, skoro od momentu jej zainstalowania, w ogóle nie wychodziłem z domu. Otrzymuję jednak powiadomienie o tym, aby wrócić później, w celu namierzenia innych użytkowników serwisu, którzy, być może, mijali się ze mną podczas całego dnia. W tym czasie, mogę uzupełnić swój profil.

Informacje, które mogą pojawić się na moim koncie to wiek, imię oraz krótkie bio. Serwis automatycznie „zaciąga” pięć ostatnich zdjęć profilowych. Nie brakuje również informacji dotyczących miejsca pracy i ukończonej szkoły. Bardzo spodobała mi się również sekcja „my music”, pozwalająca dodać ulubione piosenki za pośrednictwem serwisu Spotify. Gust muzyczny to ważna sprawa, jeśli chodzi o poznawanie nowych ludzi… ;)

Zrzut ekranu 2015-11-16 o 13.31.58

Jak program sprawdza się w praktyce? Kiedy jakaś osoba mija nas na ulicy, jej profil wyświetla się na ekranie naszego smartfona. Dodatkowo, możemy sprawdzić na mapie, w jakim miejscu mieliśmy okazję się spotkać. Użytkownik może zakomunikować swoją obecność na dwa sposoby. Pierwsza opcja to dyskretne zainteresowanie czyli mechanizm znany z Tindera. Dopóki druga osoba, w swoim smartfonie, nie kliknie przycisku „crush”, nikt nie dowie się o zauroczeniu. Dopiero w przypadku zainteresowania z obu stron, aplikacja udostępni nam okienko czatu. Drugi sposób na podryw, docenią bardziej niecierpliwi randkowicze. Z pomocą przycisku „charm” wyślemy komunikat o naszym istnieniu do pięknej damy lub przystojniaka, którego mijaliśmy na ulicy. Tu jednak pojawiają się mikropłatności. Na „dzień dobry”, otrzymujemy 10 żetonów „charm”. Po ich wykorzystaniu, będziemy musieli zapłacić, aby móc otrzymać kolejne.

Potencjał jaki drzemie w „happn” jest moim zdaniem ogromny. Możliwości aplikacji znacznie lepiej sprawdzą się w prawdziwym życiu, niż ma to miejsce w przypadku Tindera. Czas pokaże jednak, jak wielu użytkowników zdecyduje się na instalację happn. Sukces będzie możliwy tylko wtedy, jeśli ludzie faktycznie zaczną korzystać z apki.

Ocena autora

Ocena 4
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
  • Profiledek

    Dzieki za ostrzeżenie o mikroplatnosciach. Skutecznie mnie zniechecily do tej aplikacji

  • [email protected]

    Mnie zainteresowała APLIKACJA !!
    Jeśli chodzi o mikropłatności dla mnie w porządku.
    Obejmę to w krótkich zdaniu :
    Kurwa nic nie ma za darmo, pracuj i płać, płacisz – wymagaj, wymagasz – doceń czyjąś pracę.

    Pozdrawiam,

  • Adam

    Bandzie frajerów nawet nie przyjdzie do głowy, że do dziewczyny można podejść i po prostu pogadać.

  • Profiledek

    Płacić to ja już muszę za internet, śmiech na sali…

Do
góry