Harry Potter Wizards Unite: Graliśmy w grę na którą wszyscy czekają!

0

Wczoraj pisaliśmy o tym, że gra Harry Potter: Wizards Unite w wersji beta jest już dostępna w Google Play i App Store na terenie Australii i Nowej Zelandii. Zgodnie z obietnicą, wracamy do was z naszymi pierwszymi wrażeniami. Jedno jest pewne – ta gra z pewnością dorówna Pokemon Go jeśli chodzi o popularność!

Mimo że polski gracz nie skorzysta szczególnie na instalacji australijskiej bety gry, trudno było się powstrzymać choćby przed kilkuminutową rozgrywką…

Tworzymy konto

Mimo że instalacja gry wymagała ode mnie utworzenia fałszywego konta Apple ID, które miało sugerować, że mieszkam w Australii, algorytmy Wizards Unite nie poszły tym tropem wybierając wersję językową. Ponieważ menu w moim smartfonie dostępne jest po polsku, gra również dopasowała się do takich ustawień. Stwierdzenie, że Wizards Unite w swojej wersji beta jest już dostępne w polskiej wersji językowej byłoby sporym nadużyciem. Wygląda jakby ktoś coś zaczął, ale nie skończył. Mamy tu mnóstwo dziwnych kombinacji znaków, błędy oraz problemy z wyświetlaniem liter diakrytycznych. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z grą w wersji beta, więc przed oficjalną premierą, wszystko powinno zostać naprawione.

Cała zabawa zaczyna się oczywiście od utworzenia konta. Co ciekawe, będzie to możliwe tylko jeśli posiadamy już profil na Facebooku lub w Goole. Jeśli nie macie konta na żadnej z tych platform – będzie trzeba je utworzyć i dopiero wtedy powrócić do Wizards Unite.

Jak wygląda plansza?

Każdą sesję z grą rozpoczyna krótka animacja przedstawiająca sowę przelatującą nad miastem. Filmik kończy się, kiedy ptak dolatuje do naszego czarodzieja ulokowanego na mapie w tym miejscu, gdzie faktycznie się znajdujemy razem z naszym smartfonem. Zanim jednak rozpoczniemy zabawę, musimy zapoznać się z komunikatem o tym, żeby nie zapuszczać się w niebezpieczne rejony naszej okolicy. Twórcy gry wyciągnęli wnioski z Pokemon Go, gdzie plansza pojawiła się dopiero po kilku miesiącach od premiery gry.

Otoczenie naszego czarodzieja wygląda niemal identycznie jak w Pokemon Go. Plansza gry jest nałożona na mapę, która oddaje układ ulic i budynków znajdujących się w okolicy. Jeśli chodzi o sam awatar naszej postaci, mam wrażenie, że Niantic będzie jeszcze dopracowywał ten element. Póki co, jest to obrys czarodzieja wypełniony jednobarwną teksturą. Biorąc pod uwagę szczegółową personalizację awatarów trenerów w Pokemon Go, nie wyobrażam sobie, żeby twórcy Harry Potter: Wizards Unite poszli tu na łatwiznę.

Rozpocznijmy przygodę!

W przeciwieństwie do tego jak wygląda nasza komunikacja z profesorem Willow w Pokemon Go, bohaterowie prowadzący nas przez świat Harrego Pottera przemówią do nas prawdziwymi głosami! Firma Niantic zadbała o odpowiednie nagrania lektorskie w języku angielskim. Nie zabrakło jednak napisów, które na tym etapie testów gry – próbują komunikować się z nami po polsku…

Główny wątek fabularny Wizards Unite to historia tajemniczego Nieszczęścia (z ang. „Calamity”), które sprawiło, że świat czarodziejów kompletnie pomieszał się z tym w którym mieszkają mugole. Zadaniem gracza będzie współpraca z ogranizacją zajmującą się przywracaniem porządku.

Po krótkiej rozmowie z Constante Pickering do gry wkracza sam Harry Potter, który jest obecnie Aurorem i to właśnie on przygotuje nas do dalszej gry (pamiętajmy, że akcja Wizards Unite dzieje się w naszych czasach, a więc już po tym jak najsłynniejszy czarodziej na świecie pokonał Lorda Voltemorta). Bohater informuje nas o tym, że magiczna mapa, którą dysponujemy, pozwoli nam dotrzeć do „Znajdziek” (ang. „Foundables”) – czyli przedmiotów, które ze świata magii przedarły się do tego, w którym żyją zwykli ludzie. Nasze zaklęcia pomogą trafić im z powrotem na swoje miejsce.

Już po chwili będziemy mogli przekonać się, w jaki sposób wygląda odkrywanie magicznych artefaktów. Po kliknięciu w „Znajdźkę” gra zapyta o dostęp do aparatu i w naszym otoczeniu widzianym przez obiektyw smartfona zobaczymy… Hagrida. W moim przypadku wylądował on na biurku. Wykonując określony gest czaru uwalniamy czarodzieja i ten może wrócić do Hogwartu. Myślę, że podobnie będą wyglądały pojedynki czarodzejów. Gracze będą rysować palcem na ekranie określone kształty i w ten sposób rzucane będą zaklęcia. W nagrodę otrzymujemy punkty w ramach różnych umiejętności, a do naszego rejestru znalezisk trafia podobizna Hagrida. Rejestr to nic innego jak wirtualna księga przedmiotów i postaci, które musimy znaleźć w grze. Widzimy tu tylko obrysy i dopiero udana akcja ratunkowa pozwala zdobyć pełnowartościowe ilustracje. Jest to więc coś na kształt Pokedexa, który znamy z Pokemon Go.

Co będzie dalej?

Niestety, to wszystko do czego udało mi się dotrzeć podczas gry w Polsce. Mapa świeci pustkami i pewnie zostanie tak do dnia oficjalnej premiery Wizards Unite. Na szczęście w sieci można już znaleźć filmy nagrane przez graczy mieszkających w Australii i Nowej Zelandii. I to właśnie na ich podstawie mogę stwierdzić, że Niantic odwalił kawał dobrej roboty. Immersja gry jest naprawdę genialna. Jakość animacji czarów, projekty postaci, muzyka w tle – to wszystko kwintesencja tego do czego przyzwyczaiły nas książki, filmy i masa gadżetów stworzonych na licencji Harry Potter. Instalowanie bety gry w Polsce nie ma póki co większego sensu, ale jedno jest pewne – Wizards Unite to naprawdę tytuł na który warto czekać.

Do
góry