Instagram lansuje zdjęcia, Vine filmy, a Fyuse? Sami sprawdźcie!

0

fyuse

Trudno pisać o pogromcach Instagramu, skoro największym atutem przywołanego serwisu nie jest nic innego niż… Prostota. Kilka prostych funkcji, zestaw podstawowych narzędzi — a reszta działa sama, choć dlaczego padło właśnie na ten serwis a nie inny — pojęcia nie mam. Dziś o aplikacji, której struktura jest łudząco podobna do hitowej sieci społecznościowej. Jednak zamiast standardowych zdjęć daje nam możliwość tworzenia nieco bardziej atrakcyjnych obrazków. O co chodzi w Fyuse? Już mówię.

Proces tworzenia naszego dzieła w aplikacji polega na nagraniu materiału przesuwając powoli kamerę w wybranym kierunku. Dzięki temu osoba oglądająca efekty naszej pracy wychylając smartfon lub tablet może podejrzeć co się dzieje poza kadrem — jeśli, oczywiście, zdecydowaliśmy się to udokumentować. Autorzy przygotowali dla nas listę najpopularniejszych zastosowań aplikacji i drobne podpowiedzi jak wygodniej z niej skorzystać. Sam proces rejestrowania obrazu jest banalnie prosty — wystarczy przytrzymać palec we wskazanym miejscu na ekranie by zacząć nagrywanie — puścić, aby zakończyć. Dalej czeka na nas upiększanie naszego dzieła.

fy

Wzorem przywołanego tu już Instagramu, nie mogło zabraknąć zestawu kolorystycznych filtrów, a także kilku standardowych narzędzi które obecne są w niemal wszystkich tego typu programach: dostosowywania jasności, kontrastu czy ostrości. Ostatnim krokiem jest opcjonalne dodanie opisu i podzielenie się naszym ‚ruchomym zdjęciem’ że światem. Opcjonalnie też możemy uczynić nasze dzieło prywatnym, widocznym wyłącznie dla znajomych, albo automatycznie dodać linki w najpopularniejszych serwisach społecznościowych.

Sam program strukturą przypomina… wszystkie, rosnące jak grzyby po deszczu w ostatnich latach, podobnej maści aplikacje. Główną zakładkę stanowi strumień z dziełami obserwowanych przez nas użytkowników. Dalej zaś znalazły się działy pozwalające odnaleźć godne uwagi kreacje, a także skrót do naszego profilu. Co ciekawe, dostaliśmy możliwość segregacji naszych dzieł w foldery, dzięki czemu mamy możliwość szybkiego odnalezienia ich nie tylko po chaotycznych tagach. Chaotycznych, bo wiadomo jak to z nimi bywa — często im dziwniejsze, tym lepsze!

Czy Fyuse przyjmie się i zagrozi Instagramowi albo Vine? Czas pokaże. Podobnych produktów na rynku jest coraz więcej. Cieszy mnie jednak, że jego twórcy próbują czegoś nowego — nie chcą być jeszcze jedną kopią. I mimo że podobne pomysły już widywałem (ot, choćby Moju), to żaden nie był równie ciekawie zaprojektowany i zrealizowany. Sam z pewnością będę śledził dalsze losy Fyuse. Program dostępny jest na iOS oraz Androida — warto mieć jednak na uwadze, że na systemie Google wciąż jest w wersji beta.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry