Instagram testuje nowości w kwestii ustawień prywatności

2

Instagram to jedno z najbardziej charakternych miejsc w sieci. Cała przygoda zaczęła się dość niepozornie — od kwadratowych zdjęć, którymi przez długi czas mogli cieszyć się wyłącznie użytkownicy iPhone’a. Kilka filtrów kolorystycznych, system kont, obserwowanie znajomych i to byłoby na tyle. Ale wraz ze wzrostem popularności usługi zaczęły pojawiać się kolejne funkcje. Zaczęło się od ekspansji na inne mobilne systemy, przedstawiono wersję webową, prostokątne zdjęcia, filmiki, reklamy, relacjetakże na żywo. Było też, oczywiście, miejsce na funkcje, które po jakimś czasie zniknęły — w tym mapę zdjęć. W kwestii prywatności Instagram nie daje nam za dużego wyboru: albo pozwalamy oglądać się wszystkim, albo tylko naszym obserwującym — których wcześniej zaakceptowaliśmy. Na platformie właśnie ruszyły testy zupełnie nowego podejścia: udostępniania zdjęć ulubionym grupom — zarówno tych „głównych” jak i w relacjach.

Jak to działa? Ano ci, którzy załapali się na testy nowej funkcji, mogą stworzyć grupę ulubionych użytkowników. A następnie mogą skorzystać z tej kategorii ulubionych przy zamieszczaniu zdjęcia czy relacji. Co na tym zyskują? Ano po pierwsze — nie muszą blokować konta przed obcymi przybyszami, a po drugie w przypadku prywatnych zdjęć — nie muszą dzielić się nimi z całym światem. Przy zamieszczaniu fotografii wystarczy skorzystać z funkcji Udostępnij osobom z listy ulubionych — i… to byłoby na tyle.

Tworzenie takiej listy ulubionych to także nic trudnego. W stosownej zakładce (do której przeniesie nas ikonka przy górnej belce w naszym profilu) możemy zacząć wyszukiwać użytkowników, albo pojedynczo wskazywać loginy tych, którzy chcielibyśmy tam zamieścić. Autorzy platformy przygotowali dla nas rekomendacje, w których widnieją konta tych, z którymi najczęściej wchodzimy w interakcję na platformie. Banał!

Szczerze mówiąc — bardzo mi się podoba to nowe rozwiązanie. Ale muszę przyznać, że kłóci się to nieco z pierwotną wizją platformy jako tej szybkiej, schludnej, czystej i bez żadnych zawiłych opcji. Całość staje się bardziej skomplikowana — a trudno też zaprzeczyć temu, że profesjonalizuje się z miesiąca na miesiąc. Użytkownicy nieustannie narzekają na masakrycznie słabe zasięgi i fakt, że w głównym streamie nie widzą połowy zdjęć użytkowników, których na co dzień obserwują. I na ten moment nic nie mogą z tym zrobić, bo przecież nie ma opcji dokupienia czegokolwiek, jak ma to miejsce na Facebooku.

Testy powoli docierają do kolejnych użytkowników — u mnie są już dostępne. Nie macie ich jeszcze? To, jak zwykle, musicie uzbroić się w odrobinę cierpliwości!

  • Dla mnie powinna byc jeszcze jedna opcja, udostepniaj tylko tym co ich sledzisz

    • Kamil

      No teraz można to zrobić ręcznie, ale faktycznie — z automatu byłoby idealnie!

Do
góry