Nie trzeba jailbreaka do pirackich gier i aplikacji na iPhone

0

iOS 11

Piractwo było, jest i prawdopodobnie jeszcze tak szybko nie zniknie nam z zasięgu wzroku. Właściwie w przypadku każdej platformy użytkownicy mniej lub bardziej drążą, by dowiedzieć się jak mogą co nieco zmienić, albo po prostu ukraść. Podobnie sprawy mają się też z iOS, który choć od lat jest jailbreakowany — i wtedy można sobie tam pozwolić naprawdę na dużo — na co dzień pozostaje platformą zamkniętą i bezpieczną. Ale okazuje się że co sprytniejsi, by dotrzeć do celu wykorzystają nawet… certyfikaty Apple — o czym informuje Reuters.

Wewnątrz ekosystemu Apple twórcy mogą ubiegać się o różne typy certyfikatów, które pozwolą im na dużo więcej, niż mogą liczyć standardowi użytkownicy. Takowe tworzone są głównie z myślą o programistach oraz dużych firmach, które trzymają część aplikacji na użytek wewnętrzny — tylko dla pracowników. Ale to właśnie możliwości stojące za Apple Developer Enterprise okazują się być nadużywane, a dzięki nim spryciarze instalowali na swoich urządzeniach zmodyfikowane wersje popularnych gier i aplikacji. Wśród nich wymienia się Angry Birds, Pokemon Go, Minecrafta czy… Spotify. Można w nich było za darmo pozbyć się reklam czy odblokować stosowne funkcje — produkty te były zwyczajnie kastrowane z IAP. Tym samym tracili na tym nie tylko twórcy, którzy nie mieli możliwości zarobić, ale także… o ironio, samo Apple — które przecież od każdej transakcji wewnątrz ich platformy ma swój procent. Kiedy o sprawie zrobiło się głośno na reakcję Apple nie trzeba było specjalnie długo czekać — i raczej ich słowa nikogo specjalnie nie zdziwią. Szczerze mówiąc, to niczego innego bym się po nich nie spodziewał:

Programiści którzy nadużywają naszych certyfikatów dla firm, naruszają postanowienia umowy programowej Apple Developer Enterprise, a ich certyfikaty zostaną usunięte. W razie potrzeby zostaną całkowicie usunięci z naszego programu dla programistów.

Sporo w tym wszystkim ironii, ale to nic innego jak tylko kolejny dowód na to, że kreatywność ludzka nie zna granic. I na dobrą sprawę Apple mogło się tego spodziewać, a z drugiej strony… niespecjalnie tego najwyraźniej pilnowali, skoro do czasu zwrócenia uwagi na problem przez Reuters sami nie reagowali. A raczej trudno było przeoczyć ileś dodatkowych kopii Angry Birds, Spotify czy Pokemonów które trafiały do ich systemu od innych twórców, niż Zynga, Spotify i te ściśle związane z kieszonkowymi stworkami… prawda?

Do
góry