Kinectimals – najsłodsze kociaki na iOSie

4

Wiem, dziwnie to brzmi, ale naprawdę tak jest. Wystarczy popatrzeć na tego uśmiechającego się kociaka wpatrującego się w ekran. Nie mogłem mu odmówić i jak tylko pojawił się na iOSie przygarnąłem jednego na swojego iPhone’a. Teraz tylko wybrać rasę.

Kinectimals było znane najpierw użytkownikom Xboxa 360 i jak sama nazwa wskazuje Kinecta. Potem Microsoft wyszedł z inicjatywą przeniesienia gry na urządzenia mobilne w końcu zabawa z kamerą jest dość podobna w niektórych przypadkach do machania palcem po ekranie tylko na mniejszą skalę. Najpierw gra ukazała się na WP7, a teraz również użytkownicy iOSa mogą zaopiekować się jakimś rodzajem kociaka.

Kinectimals to takie tamagotchi, czyli zabawy, głaskanie, uczenie sztuczek, karmienie, a wszystko to w przepięknej oprawie graficznej i zamiast dziwnego stworzenia otrzymujemy małego tygryska, pumę, lwa lub inne zwierzątko z gatunku kotowatych. Pierwsze co rzuca się w oczy to doskonała animacja naszego pupila. Jest ona praktycznie przeniesiona z wersji na duże konsole. Nasz kotek potrafi wykonywać sporo sztuczek, skacze, kładzie się, rzuca za piłką i wiele innych.

Sama gra ma bardzo relaksujący charakter, zadania nawet, jeśli występują to są proste i przyjemne, w żadnym stopniu nie frustrują. Muzyka jest bardzo nastrojowa i spokojna, brzmi prawie jak z płyt zen, a jedyne co słychać w tle to pomrukiwania naszego kociaka.

Kinectimals bazuje na wersji konsolowej i chociaż nie ma pełni możliwości tamtego wydania to i tak oferuje naprawdę mnóstwo mniejszych zadań i zabaw. Możemy zdobywać kolejne poziomy trenera, co odblokowuje nowe scenerie oraz przedmioty do zabawy – skakanki, piłki, ozdobne elementy ubioru oraz pożywienie. Każdy z tych elementów to osobna zabawa przykładowo, gdy chcemy umyć kociaka to musimy wziąć gąbkę i dokładnie go wyszorować, a on posłusznie będzie się przewracał z boku na bok umożliwiając nam to. Jest też sporo tricków, których możemy go nauczyć, a razem z tym dodatkowe wyzwania polegające na zrobieniu danych czynności w określonym czasie.

Na dokładkę mamy opcję zrobienia sobie zdjęcia z naszym kociakiem, którego możemy ułożyć na obrazku gdzieś koło nas w jednej z kilku pozycji. Takie zdjęcie możemy potem wyeksportować do albumu ze zdjęciami na telefonie. Drobnostka, ale bawi i myślę, że dzieci mogą mieć sporo frajdy ze zdjęć zrobionych ze swoim kotkiem, którym się opiekują.

Co ciekawe również wersja na iOSie, podobnie jak ta z Windowsa, potrafi komunikować się z wydaniem na Xboxa 360, czym swego czasu chwalił się już Microsoft. Funkcjonalność ta pozwala nam dzięki kodom QR oraz kamerom zabrać naszego zwierzaka ze sobą z konsoli stacjonarnej na telefon. Ciekawostka, ale miło, że firma nie zrezygnowała ze wsparcia takiej komunikacji w iOSowej wersji Kinectimalsów.

Czy warto?

Dziwnie odpowiadać na to pytanie w kontekście takiego produktu, jak Kinectimals. Większość z Was pewnie w ogóle się zastanawia czemu napisałem ten tekst, ale to po prostu przesłodka zabawa, w której młodsi naprawdę się odnajdą. Inną kwestią jest to, że niestety aplikacja jest dostępna jedynie po angielsku i maluchy będą potrzebowały czasem wsparcia rodziców. Nie nazwałbym tego grą, ale 2.39 Euro to znowu nie tak wiele, a dzieci powinny być zachwycone. Szczególnie te, które nie mają prawdziwych zwierzaków w domu.

Link do aplikacji (wersja uniwersalna).

Do
góry