Jak oni to robią, że ich clickery są zawsze takie wciągające?!

0

Oprócz ogromnego poczucia zmarnowanego czasu, granie w „clickery” dostarcza mnóstwo frajdy i mocno uzależnia. Trzeba jednak trafić na tytuł, który odpowiada nam klimatem i stylem. Wybór w App Store i Google Play jest ogromny ale rzadko zdarzają się gry tego typu, które zostają ze mną na dłużej. Dziś trafiłem na tytuł, który wciągnął mnie bez reszty. I mimo że wiem jak bardzo marnuję w ten sposób swój czas, myślę, że przez najbliższe dni Kung Fu Clicker zawładnie moim smartfonem.

Jak przystało na rasową produkcję spod znaku kung fu, w grze wita nas ekscentryczny mistrz. W tym przypadku nazywany Grandmaster T. Gracz wciela się w rolę młodego adepta sztuk walki, który dostał się na lekcje do elitarnego dojo. Po drodze dowiadujemy się, że szkoła nie radzi sobie ostatnio najlepiej. Wszystko dlatego, że jakiś czas temu została napadnięta przez grupę Shadow Fang czyli jak nie trudno się domyślić, wojowników, którzy przeszli na „ciemną stronę mocy”. Naszym zadaniem będzie przywrócenie jej świetności. Aby lepiej wykonać to zadanie, z pomocą przyjdzie nam wnuczka mistrza, która przeprowadzi nas przez tutorial wprowadzający do gry.

Zanim przejdziemy do samej mechaniki rozgrywki, która ze względu na słowo „clicker” w nazwie gry, nie jest tajemnicą, pozwólcie, że zatrzymam się na chwilę przy oprawie audio-wizualnej. Mamy tu do czynienia z klimatyczną, komiksową grafiką, która wpisuje się w obecne trendy panujące choćby w ramówce Cartoon Network. To taka zamerykanizowana wersja stylu anime. Dodatkowo, warto pochwalić muzykę. W tle słyszymy pełnoprawne utwory z wokalem co w przypadku gier mobilnych nie występuje zbyt często. Wszystko utrzymane w klimacie oldschoolowego funku, który dodatkowo dopełnia klimat Kung Fu Clicker.

W grze mamy do czynienia z mechaniką znaną choćby z mojego ulubionego Doomsday Clicker. Gracz buduje kolejne piętra swojego dojo. Na każdym z nich znajduje się unikalna sala (np. stołówka albo sala treningowa), która generuje kolejne dochody. Wraz z kolejnymi zarobionymi monetami, w nieskończoność możemy ulepszać każde z pięter naszego dojo poprzez kliknięcie przycisku „upgrade”. I tak, jak przystało na rasowego „clickera” klikamy, klikamy… i klikamy.

Na szczęście to nie wszystko. Co jakiś czas, nasze dojo atakuje wspominana wcześniej grupa Shadow Fang. Możemy zadawać im obrażenia poprzez samodzielne klikanie w postaci pojawiające się u nas z wizytą lub wykorzystać mistrzów, którzy z czasem będą do nas dołączali. Ich umiejętności będą rozwijane podobnie jak poszczególne sale treningowe. Gracz będzie mógł wybrać jak rozmieścić obrońców dojo a także które postaci będą szybciej „wbijać” nowe poziomy. W grze pojawia się również specjalny tryb walk, który pozwala nam samemu atakować inne sale treningowe pod szyldem wybranego wcześniej klanu.

Podobnie jak we wspominanym wcześniej Doomsday Clicker, mamy też opcję kompletnego resetu całej zbudowanej infrastruktury. Zostają nasi mistrzowie ale poszczególne piętra dojo musimy całkowicie zburzyć. Po co? W zamian za tak radykalny krok, otrzymujemy specjalne punkty energii „chi”. Możemy je wymienić na poermanentne power-upy, które pozwalają później znacznie szybciej odbudowywać nowe dojo.

Studio PikPok to grupa bardzo świadomych twórców, którzy wiedzą jak tworzyć wciągające gry. Kung Fu Clicker, podobnie jak Dungeon, Inc., Doomsday Clicker i Flick Kick Football, ma w sobie to coś i naprawdę wciąga!

Ocena autora

Ocena 5
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry