Aplikacja dla kibiców z 10 milionami pobrań na koncie chce nas nagrywać!

0

Od kilku lat słyszałem już wiele teorii (spiskowych i potwierdzonych) o tym, że jesteśmy nieustannie nagrywani i podsłuchiwani. W dzisiejszych czasach nie potrzeba do tego żadnych specjalistycznych urządzeń. Wystarczy smartfon i odpowiednie algorytmy w kodzie aplikacji, które instalujemy na jego pokładzie. Na szczęście, od jakiegoś czasu Google stara się wyłapywać tego typu produkcje. Nagrywanie użytkowników, nawet jeśli zaimplementowane na potrzeby określonych funkcji aplikacji, jest na tyle delikatną sprawą, że deweloperzy muszą jasno informować o tego typu zabiegach. Dziś, wyszła na jaw sprawa dużej aplikacji dla kibiców, która od piątku może uruchamiać nagrywanie dźwięku w naszych smartfonach!

Aplikacja o której mowa to La Liga, oficjalny tytuł hiszpańskiej ligi piłkarskiej. Jeśli użytkownik nieświadomie wyrazi zgodę na zapytanie o wykorzystywanie lokalizacji GPS i mikrofonu w smartfonie, jego reakcje na futbolowe widowisko mogą zostać nagrane. Oczywiście twórcy aplikacji bronią się i wyjaśniają po co im takie dane.

Dlaczego La Liga chce nas nagrywać?

Nowe rozwiązanie ma na celu… wyeliminowanie piractwa w postaci nielegalnych transmisji meczów, które nadawane są bez wykupienia przez nadawcę określonej licencji. Nie mam pojęcia jak miałoby to działać ale dla mnie jest to trochę naciągane. I mimo że w oficjalnym komunikacie od La Liga możemy przeczytać o wielu środkach ostrożności, które mają uchronić nas przed wyciekiem niewygodnych danych, zalecałbym użytkownikom aplikacji pilnowanie tego, żeby zgoda na nagrywanie była zawsze wyłączona.

Jak La Liga chroni nasze dane?

W oficjalnym komunikacie przetłumaczonym przez Google czytamy, że mikrofon ma być uruchamiany tylko w trakcie meczów. La Liga nie będzie przechwytywać dźwięku a jedynie kod binarny w który nagrania będą konwertowane. Proces ten odbędzie się jeszcze na poziomie naszego smartfona. Dopiero kod binarny będzie porównywany z odpowiednią matrycą. Ponadto, nie będziemy identyfikowani po imieniu i nazwisku a po adresie IP oraz przydzielonym numerze identyfikacyjny. Aplikacja co jakiś czas będzie przypominała o możliwości deaktywacji funkcji geolokalizacji i uruchamiania mikrofonu. Całe szczęście. Ale cała ta sprawa wciąż wygląda mi na spore nadużycie…

Rzecznik prasowy Google wciąż nie odniósł się do sprawy. Dziennikarze serwisu Arstechnica zostali odesłani do polityki prywatności w której widnieje informacja o tym, że aplikacje zbierające osobiste i delikatne dane muszą informować o tym jawnie i w jasny oraz przejrzysty sposób. Wygląda na to, że La Liga nie łamie zasad panujących w Google. Warto jednak być świadomym tego co aplikacja może zrobić z naszym smartfonem.

Źródło: arstechnica.com

Do
góry