Lalaloopsy 3D Land: szmacianki wracają do łask

0

Zrzut ekranu 2016-01-20 o 22.06.43

Dotychczas bywało tak, że najpierw oglądałam bajki, a dopiero później poznawałam całą towarzyszącą im otoczkę: figurki, przebrania, klocki, piosenki i tym podobne. W tym jednak przypadku to aplikacja była pierwsza, a kilka dni po jej pobraniu, zupełnie przypadkiem natknęłam się na wielkie lalki w pewnym popularnym sklepie z zabawkami. Niech nie zwiedzie was nieco potworny uśmiech panny na zdjęciu: gra przeznaczona jest dla dzieci. Lalaloopsy opanowują dziewczęce regały.

Figura szmacianej lalki znana jest przecież nie od dziś. Kto, jak nie nasze mamy i babcie, spędzał całe dnie na zabawach z wypchanymi skrawkami materiału postaciami? Zresztą moją pierwszą typowo babską zabawką była właśnie taka szmacianka. Lecz mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach postać ta budzi lekkie przerażenie wśród najmłodszego pokolenia: wystarczy spojrzeć w jej puste czarne oczy, by nieco się zaniepokoić. Dałam jednak szansę Lalaloopsom i z ciekawością wkroczyłam w ich szmaciany świat.

unnamed22

Interfejs aplikacji nie budzi wątpliwości co do odbiorców produkcji: wszechobecny róż przypisany jest do żeńskiej części społeczeństwa. Po uruchomieniu gry przenosimy się do szmacianego miasteczka, gdzie prosto spod igły trafia pod nasze skrzydła pierwsza Lalaloopsa (pozwólcie, że właśnie takiej formy użyję). Naszym zadaniem jest spełniać jej potrzeby wyświetlane nad jej głową, a przy okazji dobrze się bawić. I tak na przykład, gdy lala zechce mieć nową sukienkę, zabieramy ją do sklepu odzieżowego, gdzie takową jej sprawimy (walutą są… ciastka z dziurką). Jeśli zapragnie naleśników – wchodzimy do cukierni, w której będziemy mogli oddać się minigrze typu match-3 (stawką jest cała góra pankejków dla Lalaloopsy). Możemy również nakarmić lalkę deserem lodowym czy wpuścić ją na diabelski młyn (w tym przypadku będziemy mieli szansę pobijać własne rekordy w rzucaniu lalką – skądinąd brutalna rozrywka, choć bohaterka wydaje się całkiem dobrze bawić). I tak dalej, i tak dalej.

unnamed33

Ciasta zbierać będziemy w trakcie spacerów czy, na przykład, lotów (również balonem). Gdy spełnimy wszystkie pięć „chmurek”, dostaniemy złoty kluczyk, za pomocą którego otworzymy jedną z trzech prezentowych skrzyń – wyłonimy ją w drodze losowania, a w niej prawdopodobnie kolejną Lalaloopsę. Gdy ta już się pojawi w miasteczku (przecież najpierw czyjaś ręka musi ją uszyć!), schemat działań jest identyczny, co w przypadku pierwszej postaci. Im więcej lalek dostaniemy, tym większa nasza odpowiedzialność i więcej zachcianek do spełnienia. A to mocno absorbujące zadanie.

unnamed44

Jak wspomniałam, Lalaloopsy 3D Land to produkcja dla dziewczynek (kto wie, może i w sobie odkryjecie dawno zapomniane dziecko?), dla których lalki w obydwu rękach i w wózku to wciąż za mało. Nie miałam okazji obejrzeć jeszcze bajki, jednak muszę przyznać, że gra to naprawdę udane dzieło (przynajmniej pod względem architektonicznym, bo dzieje się nie za wiele…). Pamiętajcie, że jeśli oddacie smartfon w ręce dziecka, musicie uczulić je na mikropłatności (brak blokady wieku). To właściwie jedyny minus gry, bo o ile nie macie nic przeciwko szmacianym lalkom, to aplikacja z pewnością zdobędzie również serca waszych córek.

Aplikacja dostępna jest za darmo na urządzenia z systemem Android oraz iOS.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry