Lost Frequency — tekstowa przygodówka prawie jak audiobook

0

Lifeline to jedna z tych gier, które uważam za perełki w sklepach mobilnych. Dostępna zarówna na urządzenia napędzane iOS jak i Android tekstowa przygodówka zyskała szybko popularność i doczekała się kilku kontynuacji (choć nie zawsze udanych). Świetnie napisany scenariusz wynagradzał dość prostą rozgrywkę. Nie można wiele wymagać od gier tekstowych, poza silną historią i fantastyczną narracją. W oryginalnym Lifeline tego nie brakowało. Nie dziwne więc, że konkurencja zaciekawiona popytem na tego typu produkcje próbuje swoich sił na tym rynku. Choć nie wszystkie potrafią sprostać oczekiwaniom graczy, w świecie mobilnych gier znajdą się pozycje, które potrafią jeszcze zaskoczyć i wprowadzić powiew świeżości do gatunku. Lost Frequency wprowadza tę świeżość, bo ze zwykłej czytanki potrafi zrobić coś ciekawego i to dość prostym zabiegiem — zatrudniając profesjonalnego aktora głosowego.

Gry tekstowe, jak już sam gatunek wskazuje, opierają się na komunikacji z graczem za pomocą tekstu. Brzmi banalnie. Lifeline potrafiło to wykorzystać doskonale. Przez całą grę, posługiwano się komunikatorem wykorzystywanym do kontaktu bohatera (lub bohaterki — nie jest to jednoznaczne) z graczami. Lost Frequency poszło o krok dalej i postanowiło zmienić komunikator tekstowy na głosowy. Po drugiej stronie mamy do czynienia z profesjonalnym aktorem, który podkłada głos bohaterowi z którym gracz wchodzi w relację. Wypada to dobrze, choć użyte filtry do zakłócenia transmisji sprawiają czasem, że ciężko zrozumieć wypowiadane kwestie. Komendy po stronie gracza są oczywiście wydawane tekstowo, ale nic nie stoi na przeszkodzie by móc je sobie odczytywać na głos, by poczuć większą więź z kapitanem Paulem Renzo.

Paul Renzo jest członkiem Projektu Orion — badaczy poszukujących obcych cywilizacji. Po serii niefortunnych zdarzeń jako jedyny ocalały rozbitek na nieznanej planecie szuka kontaktu z Ziemią. Przeszukując częstotliwości radiowe trafia na sygnał od gracza, którego prosi o pomoc. Dlaczego się tam znalazł? Co się stało? Jak się wydostanie z tej pogrążonej w wojnie planety? Od was zależy jak potoczą się dalsze losy kapitana. Gra oferuje zwykle dwie ścieżki — dwie odpowiedzi na wypowiadane przez rozbitka kwestie. Prowadzą one do różnych konkluzji, kierując historię na inne tory. To dobry zabieg bo rzeczywiście, wybór ścieżek ma znaczenie i sprawia, że do gry można podejść kilkukrotnie.

Nie ma co oczekiwać grafiki i mechaniki rodem z najbardziej dochodowych produkcji mobilnych, okraszonych piękna oprawą graficzną i muzyczną. Lifeline ze swoim interfejsem wprowadziło ciekawą interakcję między grą a samym graczem. Było to ładne i estetyczne. Lost Frequency się tak mocno nie wyróżnia. Ale bez ładnej oprawy też sobie dobrze radzi. Liczy się historia i relacja między bohaterem a graczem, a ta jest ciekawa i ma w sobie nutę tajemniczości. Lektor sprawia, że gra się przyjemniej, ale odnoszę wrażenie, że to bardziej słuchowisko lub audiobook z ciekawą fabułą niż gra tekstowa.

Gra dostępna jest w AppStorze, w wersji uniwersalnej, za 8,99 zł.

Do
góry