Lumino City: piękne, urzekające, wciągające!

0

lc01

Gier w AppStorze każdego tygodnia pojawia się co najmniej kilkadziesiąt. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że co najmniej kilkanaście (!) z nich wartych jest uwagi — staram się dokonać w miarę solidnej ich selekcji, nim pojawią się na AntyApps. Wśród nich zdarzają się produkcje wyjątkowe. I przyznam szczerze, żę naprawdę trudno jest mi powiedzieć dlaczego Lumino City jest tytułem wyjątkowym, ale uwierzcie mi, że tak jest. Trudno wskazać pojedyncze jego cechy, ale całość… całość po prostu olśniewa. Tuż po premierze gra zawładnęła AppStorem, Apple promowało ją na każdym możliwym bannerze. Już wtedy zacząłem swoją przygodę, ale dopiero w kilka dni po jej ukończeniu gra ląduje na AntyApps. Wierzcie mi jednak, że to gra w którą grać będzie się długo. I mówić o niej będziemy też długo, bo to — po prostu — wspaniała gra!

lc02

Przede wszystkim: ta gra jest przepiękna. Świat który pokazują nam twórcy jest olśniewający, kolorowy, a przy tym — jak na standardy dzisiejszych gier — dość nietuzinkowy. Stworzony został ręcznie, a może raczej zbudowany został ręcznie. Następnie sfotografowy, zdigitalizowany i wówczas powołany do życia. To nie pierwsza taka próba ekipy ze State of Play Games — poprzednia, Lume, cieszyła się sporą popularnością, jednak gra była zdecydowanie za krótka. Tym razem dostaliśmy zdecydowanie większe pole do popisu, ale na czym właściwie polega zabawa?

lc04

Lumino City to gra przygodowa, w której jak na kochającą wnuczkę przystało — staramy się rozwikłać zagadkę porwanego dziadka i odbić go z rąk oprawców. Nie ma co ukrywać, że nie jest to gra napisana równie fenomenalnie co klasyczni przedstawiciele gatunku. Niech was to jednak nie zraża — gra nadrabia w innych aspektach. Poza tym że jest naprawdę śliczna, po brzegi została wypełniona fantastycznymi zagadkami które napotykamy na każdym kroku. Co niezwykle ważne: te są logiczne, przystępne i nawet jeśli przy którejś na chwilę utkniecie, to nie sposób się na nie gniewać, wierzcie mi!

lc03

Lumino City wygląda i brzmi cudownie. Rzuca nam cały zestaw wyzwań, zmaganie się z którym jest przyjemnością w najczystszej postaci. Jedynym „ale” jakie mam w stosunku do gry jest to, że do wygodnego z nią obcowanią potrzeba jak największego ekranu, by niczego nie przeoczyć. Stąd, jasne, nic nie stoi na przeszkodzie abyście zapoznali się z nią na smartfonach, ale na tabletach będzie znacznie, znacznie wygodniej — obiecuję.

Gra dostępna jest w AppStorze, w wersji uniwersalnej, za 4,99 euro.

Ocena autora

Ocena 5
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry