Mirrors of Albion to wariacja na temat gier z ukrytymi obiektami

0

header

Pewnego dnia w studiu Game Insight ktoś wpadł na genialny pomysł, aby tak rozbudować najzwyklejszą grę w szukanie przedmiotów, żeby od jej ogromnej oprawy uzależnić całe rzesze użytkowników. W taki sposób zapewne powstało Mirrors of Albion, czyli coś typu ukryte przedmioty z detektywistycznym zacięciem. Jak wyszło?

Przede wszystkim, oprawa jest naprawdę bardzo rozbudowana. Jeśli jesteście zagorzałymi fanami szukania ukrytych przedmiotów i pochłaniacie planszę za planszą, to na Mirrors of Albion się zawiedziecie. Więcej czasu bowiem prawdopodobnie spędzicie na czytaniu przydługich instrukcji do zadań i próby zorientowania się w aktualnym z nich, niż poszukując zaginionych obiektów. Wszystko to bowiem (wątpliwa) zasługa wspomnianej detektywistycznej otoczki, która niestety wypada bardzo słabo.

2x1

Próba stworzenia z każdej oddzielnej planszy innego zadania do wykonania bardzo przypomina budowanie urzędów w grach, gdzie tworzy się miasta, przejmując wszystkie tego najgorsze cechy. Do przystąpienia do misji potrzebna jest odnawiająca się energia oraz, o ironio, często pieniądze, które według filozofii gry powinniśmy za wykonanie zadania dostawać. Na dodatek, zwłaszcza na początku, w samouczku, w bezczelny sposób jesteśmy zmuszani do roztrwaniania bezcennej dodatkowej waluty w postaci diamentów, do zakupu których twórca gry będzie nas oczywiście zachęcał później.

W Mirrors of Albion przyświeca nam idea rozszyfrowania zagadki, co stało się z zaginioną Alicją, jednak przydługie opisy i skakanie z lokacji do lokacji zdecydowanie nie sprzyja wgłębianiu się w wątek fabularny. Jako że gra osadzona jest w czasach wiktoriańskich, przyda się wyszukane angielskie słownictwo, które często będzie potrzebne do odgadnięcia, jaki przedmiot musimy znaleźć. Pewną możliwością jest ratowanie się słownikiem i kompletnie ignorowanie fabuły, co zbyt trudne nie jest i opiera się na kliknięciach w odpowiednie rubryki, po czym gra sama posteruje nas na odpowiednie szlaki.

2x2

Największym plusem w Mirrors of Albion jest trudność zagadek. O ile na początku przyjdzie nam się zmierzyć z raczej banalnymi poszukiwaniami, o tyle z czasem znalezienie odpowiedniego przedmiotu będzie już sporym wyzwaniem. Grę ratują też w pewnym stopniu umieszczone w niej mini–gry, które jednak także nierzadko ocierają się o mikropłatności. I to w zasadzie by było na tyle – można jeszcze wspomnieć o zapleczu społecznościowym i osiągnięciach, ale to raczej standard w tak rozbudowanych produkcjach.

Bardzo trudno jest mi obiektywnie ocenić tę grę biorąc pod uwagę to, jak mocno zirytowały mnie w niej mikropłatności. Są one dosłownie wszędzie i nie można oprzeć się wrażeniu, że zanim powstał zarys gry, na swoje miejsce czekały już mikropłatności. Komu może się Mirrors of Albion spodobać? Cóż, fani gier typu ukryte obiekty raczej poczują po niej niedosyt, biorąc pod uwagę procent rozgrywki, który zajmuje szukanie przedmiotów, a w tak zawiłej strukturze odnajdą się raczej jedynie weterani Farm Ville i innych produkcji tego typu. Podsumowując: można spróbować, ale do poszukiwań schowanych obiektów lepiej nadadzą się klasyczne gry w tym stylu.

Ocena autora

Ocena 3-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry