Naprawdę dobra mobilna FIFA potrzebna od zaraz

0

W zeszłym roku doczekaliśmy się nie tylko nowej odsłony standardowej wersji FIFY, ale także wydania dla urządzeń mobilnych. FIFA Mobile spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, a przecież FIFA 18 pojawiła się także na konsolę Nintendo Switch, gdzie okazała się miłym zaskoczeniem. Czy to przełoży się na premierę FIFY z prawdziwego zdarzenia dla urządzeń przenośnych?

Zacznijmy od danych – FIFA Mobile została pobrana z Google Play ponad 100 milionów razy. To tylko potwierdza ogromne zapotrzebowanie na wersję mobilną najpopularniejszej gry piłkarskiej świata. Doskonale pamiętam czasy iPhone’ów 3G oraz 3GS, gdy do App Store trafiały pierwsze wersje dotykowych edycji FIFY – to była prawdziwa rewolucja. Oczywiście graficznie czy rozgrywkowo nie dorównywały one tym, co można było znaleźć na konsolach i pecetach, ale przecież można było ją zabrać ze sobą gdziekolwiek. Był to solidny krok naprzód w stosunku do gier java na klasycznych telefonach komórkowych i zapowiedź czegoś, czego wyczekiwaliśmy.

Czy dziś, jakieś 8 lat później, faktycznie w rękach trzymamy FIFĘ godną możliwości smartfonów i tabletów?

Urządzenia te posiadają znacznie lepsze podzespoły, ekrany o wyższej rozdzielczości, a i tak mam wrażenie, że EA Sports traktuje mobilne platformy strasznie po macoszemu. Ograniczone tryby gry, eksperymenty z rozgrywką turową (sic!) i darmowy dostęp do gier powodują, że tacy gracze jak ja, nie mają tam czego szukać. Jeśli wyjściem jest stworzenie dwóch produktów, to wydaje mi się, że tak to powinno wyglądać.

Miałem bowiem okazję spędzić trochę czasu z wydaniem Fify dla Nintendo Switch i błyskawiczne zapragnąłem tej konsolki. Fakt faktem, że sam sprzęt jest naprawdę przyjemny i z pewnością po pewnym czasie zainwestowałbym także w inne tytuły, ale nie oszukujmy się – do tej pory żadna inna gra nie wzbudziła we mnie tak dużej chęci zakupu tego urządzenia. A EA Sports pokazało, że mobilna Fifa wcale nie musi równać się free-to-playowej papce. To wszystko przypomniało mi także czasy, gdy w App Store gościły nie tylko mobilna Fifa, ale i aplikacja pełniąca rolę kontrolera. Owszem, nie zastąpiło to choćby w najmniejszym stopniu fizycznych klawiszy, ale rozgrywka na iPadzie z iPodem touch/iPhonem w rękach była naprawdę fajna.

Przed nami jeszcze kilka miesięcy oczekiwania i choć szansę są wciąż niewielkie, to przyznam się Wam, że bardzo liczę na przebudzenie EA Sports w tym roku. To najwyższy czas mobilną Fifę z prawdziwego zdarzenia.

Do
góry