mObywatel: Czy utworzenie konta musi być takie problematyczne?

5

Ministerstwo Cyfryzacji idzie za ciosem i do aplikacji mObywatel trafia coraz więcej cyfrowych wersji dokumentów. Skuszony aktualizacją w postaci dowodu rejestracyjnego pojazdu i polisy OC, postanowiłem w końcu utworzyć własne konto w usłudze. Niestety, jeśli chodzi o przejrzystość procesu rejestracji – naprawdę nie jest kolorowo. Podczas wypełniania wniosku cały czas miałem w głowie osoby starsze, które, w moim odczuciu, przepadłyby wśród niezrozumiałych opisów…

Proces tworzenia konta zacząłem od rejestracji z poziomu aplikacji mobilnej. Już tutaj można się nieco pogubić. Osobne hasło i login do aplikacji, logowanie do profilu zaufanego, alternatywne metody logowania… Deweloperzy niestety po raz kolejny zapomnieli, że tworzą usługę, która ma trafić do wszystkich Polaków, nie tylko tych, którzy biegle posługują się komputerami i smartfonami. Wszystko powinno być dokładnie wyjaśnione i podzielone na krótkie slajdy z instrukcjami. Użytkownik, który boi się nowych technologii po prostu nie połapie się w tym wszystkim i szybko zrezygnuje z usługi.

Z T-Mobile się nie udało…

Po wprowadzeniu pierwszych danych, pierwsze co przyszło mi do głowy to logowanie za pomocą bankowości elektronicznej. Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie pozwoli mi załatwić sprawę bez wychodzenia z domu. W aplikacji wyświetla się 10 logotypów banków wśród których znalazł się T-Mobile Usługi Bankowe, którego jestem klientem. Niestety, próby zalogowania się poprzez bankowość elektroniczną w ogóle się nie udały. Postanowiłem więc spróbować z poziomu komputera. Problemy się powtórzyły, a ponieważ nie posiadam konta w żadnym z 9 pozostałych banków, pozostała mi rejestracja profilu zaufanego.

Profil zaufany

Aplikacja nie informuje nas czym tak na prawdę jest profil zaufany. Żeby się tego dowiedzieć, musimy zajrzeć do działu pomocy, który wymaga przeklikania się przez kolejne zakładki. Jestem przekonany, że w ten sposób aplikacja mObywatel traci większość potencjalnych użytkowników. Brak samouczka to najlepszy sposób żeby zniechęcić osoby, które nie żyją za pan brat z technologiami mobilnymi.

Po utworzeniu profilu zaufanego okazuje się, że musimy go jeszcze potwierdzić. Niestety, nie obejdzie się bez wyjścia z domu, ale zdaję sobie z tego, że są to ważne kwestie bezpieczeństwa danych i rozumiem, że ta jednorazowa wizyta w jakieś placówce jest po prostu koniecznością. Po zalogowaniu do mojego nieaktywnego konta wygenerowałem listę stacjonarnych punktów w których mogę potwierdzić swoją tożsamość. Nie jest źle – w Łodzi znalazło się 27 takich miejsc. Są to banki, urzędy skarbowe, oddziały ZUSu i inne podobne instytucje. I tu kolejna uwaga dla twórców aplikacji. Skoro kraj można wybrać z poziomu rozwijanej listy, dlaczego województwo i miejscowość musimy wpisywać ręcznie? Jedna literówka przekłada się na wyświetlenie informacji o braku jakichkolwiek placówek w których możemy potwierdzić swoją tożsamość. Będzie to kolejne miejsce w którym kilka osób zrezygnuje z usługi bo nie zauważy popełnionego przez siebie błędu. Warto też wspomnieć o tym, że lista placówek dostarcza nam jedynie adresy. Skoro mamy tu przycisk „szczegóły” warto byłoby uzupełnić dane o numery telefonów. Jestem przekonany, że wiele osób chciałoby zadzownić do danej placówki i upewnić się, czy na pewno można tam zweryfikować profil zaufany…

Co dalej?

Kiedy uda mi się już potwierdzić mój profil zaufany, na pewno wrócę do was z kolejnym artykułem dotyczącym korzystania z aplikacji mObywatel. I nie zrozumcie opacznie wszystkich tych uwag dotyczących procesu rejestracji w usłudze – naprawdę cieszę się, że w Polsce pojawiają się takie ułatwienia. Ich twórcy zapomnieli jednak, że cyfrowe dokumenty mają być dla wszystkich Polaków, a nie jedynie dla tych, którzy od dziecka wychowują się z komputerami i smartfonami w swoim otoczeniu. Jeśli chcemy zachęcić ludzi do korzystania z takich usług, deweloperzy muszą zwrócić szczególną uwagę na „user experience”, prostotę i przejrzystość.

Do
góry