Moody — Mój ulubiony dziennik codziennych nastrojów

0

Na łamach AntyApps pojawił się dzisiaj artykuł o aplikacji pozwalającej śledzić poszczególne fazy księżyca. Wspominałem w nim o eksperymencie polegającym na codziennym śledzeniu swojego nastroju i stanów emocjonalnych. Szczerze mówiąc nigdy do końca nie wierzyłem w to, że pełnia lub nów mogą mieć wpływ na nasze zachowania więc postanowiłem sprawdzić tą zależność. W kwestii „mood trackera” byłem jednak wybredny więc ponownie przeszukałem Google Play i App Store. W ten sposób trafiłem na aplikację Moody, która stała się moim ulubionym narzędziem do zapisywania zmieniających się nastrojów.

Co przekonało mnie do tego narzędzia? Przede wszystkim minimalistyczny design i prostota z jaką do dziennika dodaje się konkretne informacje, ukryte pod zdefiniowanymi wcześniej piktogramami. Możemy skorzystać z gotowych szablonów (opis nastroju + obrazek) lub stworzyć takie połączenia od nowa, bazując na gotowych ikonkach. Każdego dnia opisujemy nasz emocjonalny stan za pomocą trzech prostych kroków. Określamy samopoczucie w skali od 1 do 5, dodajemy informację o głównym nastroju, który nam towarzyszył, a następnie uzupełniamy wpis o dodatkowe dane. W tym ostatnim kroku mieszczą się np. aktywności, które towarzyszyły nam w danym dniu lub stan aury pogodowej. Aplikacja umożliwia też uzupełnienie naszych wpisów w dzienniku o krótkie notatki lub zdjęcia pochodzące z naszej biblioteki multimediów. A jeśli martwicie się o to, że zapomnicie o regularnym wprowadzaniu danych – z pomocą przychodzi system przypomnień z dedykowaną bazą alarmów.

Wydaje mi się, że nie miałem dużych wymagań, ale wszystkim aplikacjom typu „mood tracker”, które do tej pory pobierałem, wciąż czegoś brakowało. Moody to tytuł, któremu jest chyba najbliżej do tego o co mi chodziło. Wszystko jest tutaj proste, czytelne i na pierwszy rzut oka darmowe… niestety do czasu.

Szybko okazało się, że bezpłatna wersja programu umożliwia dodanie jedynie 15 wpisów do naszego dziennika. Chcąc usunąć ten limit (przy okazji odblokowując nowe funkcje, takie jak: zabezpieczania naszych notatek za pomocą Touch ID, eksport danych do pliku CSV i kopia zapasowa w chmurze) będziemy musieli wydać 24 złote. W moim odczuciu to znacznie lepsze rozwiązanie niż abonamenty oferowane przez konkurencję i jest to kolejny argument przemawiający za Moody. Skoro żadna „darmówka” nie spełniła moich oczekiwań – wolę raz wydać kasę na płatną aplikację i mieć dożywotni dostęp do jej wszystkich funkcji.

Zdecydowałem się zapłacić za pełną wersję aplikacji i naprawdę nie żałuję. Mimo że Moody oferuje gotowe wykresy nastrojów, przeniesienie pliku CSV do Excela otwiera przed nami zupełnie nowe możliwości pracy nad bazą danych. A biorąc pod uwagę to, że w aplikacji przechowywane są dość osobiste informacje – cieszy również fakt, że mogę je zabezpieczyć odciskiem palca.

Do
góry