Najlepsze gry miesiąca na Androida — październik 2018

0

Po zestawieniu najlepszych aplikacji na Androida, które opisywaliśmy w październiku, przechodzimy do gier. Oto najciekawsze tytuły, które koniecznie powinniście sprawdzić!

ELOH

ELOH to bardzo prosta, ale wciągająca gra rytmiczna. Przenosimy się do tajemniczego świata, w którym czekają na nas milczące bożki przypominające totemy. To od nas zależy czy i w jaki sposób uda się nam się tchnąć w nie życie i sprawić, by mogły znów rozbrzmieć ich głos. A wszystko to na 85 planszach z piękną, ręcznie rysowaną, dwuwymiarową grafiką i bardzo przyjemnymi animacjami, które stoją na najwyższym poziomie. Bez presji czasu, martwienia się o porażkę i bez zbędnych, dodatkowych, płatności.

Recenzja ELOH

Reigns: Game of Thrones

Reigns: Game of Thrones to idealna pozycja dla fanów serialu i książki o 7 królestwach. Odnajdą się w niej także miłośnicy fantasty i poprzednich odsłon gry — rozgrywka nie odstaje znacznie od tego, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej. To wciąż świetnie prowadzona rozgrywka, świetni bohaterowie i co najważniejsze — wciągająca historia zachęcająca do wracania i odkrywania kolejnych sekretów.

Recenzja Reigns: Game of Thrones

Damn Little Town

Mamy tu do czynienia z produkcją, która jest wciągającą mieszanką planszówki i gry logicznej. Dzięki podziałowi na krótkie partie dobrze odnajduje się ona na ekranach smartfonów. Jednocześnie nie zawiedzie fanów bardziej skomplikowanej rozgrywki przezmożliwość zwiększenia planszy czy dodania kolejnych graczy. Warto Damn Little Town sprawdzić, zwłaszcza że tę grę ściągniecie zupełnie za darmo na urządzenia pod kontrolą Androida lub iOS.

Recenzja Damn Little Town

Ghostbusters World

W Ghostbisters World czekają na nas setki duchów i — jeżeli wciągnięcie się na dłużej — to prawdopodobnie tysiące pojedynków. Nie zabrakło także trybu kooperacji, w której nawet w cztery osoby możemy rzucić wyzwanie napotkanym kreaturom. Tym jednak co pozwala się grze wyróżnić, są asynchroniczne walki PVP, no i kampania dla jednego gracza, za którą stoją twórcy komiksów znani z IDW.

Recenzja Ghostbusters World

Follow JC Go

Pokemon Go w chrześcijańskim uniwersum. Trolling? Nie — to nie to, ta gra naprawdę istnieje i powstała „na poważnie”. Obrazobruczość? A gdzie tam, nic z tych rzeczy — to gra, która w żaden sposób nie próbuje nikogo oburzać. Ani obrażać. To gra w stu procentach szczera i… nie bez powodu nazywana Pokemon Go ze świętymi kościoła katolickiego. Bo analogia jest jak najbardziej poprawna, a nie ma w tym ani odrobiny żartu!

Recenzja Follow JC Go

Candies n’ Curses

Candies n’ Curses to gra zręcznościowa z elementami rogue. Postać przemierza kolejne plansze i kondygnacje nawiedzonej posesji starając się rozwiązać jej zagadkę i stawić czoła Upiornemu Królowi. Zadanie to nie będzie jednak takie łatwe — jednak każda kolejna porażka pozwala na rozwój umiejętności Molli. Po każdym ekranie końca gry zdobywamy doświadczenie i duszki, które pozwolą usprawnić działanie latarki, dokupić specjalne przywieszki dodające specjalne umiejętności lub kupić zupełnie inne źródło światła pomagające w dalszej rozgrywce.

Recenzja Candies n’ Curses

Dr. Schplot’s Nanobots

Dr. Schplot’s Nanobots to trochę nietypowe match-3. Naszym zadaniem jest połączenie ze sobą tych samych kolorów, jednak nie muszą one stać koło siebie. Ważne by początkowe i krańcowe elementy były jednego typu — to wtedy połączenie się uda i nanobot zyska możliwość atakowania przeciwnika. Jednak ułożenie mapy nie zawsze będzie nam sprzyjało. W takiej sytuacji należy pozbyć się zbędnych elementów i umożliwić łączenie ważnych potrzebnych kolorów.

Recenzja Dr. Schplot’s Nanobots

PAC-MAN: Ralph Breaks the Maze

PAC-MAN to gra legenda, z którą kojarzą się początki komputerów i elektronicznej rozgrywki. Pierwotnie wydana na automaty w 1980 roku, z czasem zaczęła trafiąc na kolejne platformy. Atari 2600, Commodore 64, Intellivision, Sega Game Gear, Nintendo Entertainment System, Super Nintendo, i tak dalej. Gry z serii PAC-MAN trafiły także na komórki w różnych postaciach: między innymi jako Ms. PAC-MAN, PAC-MAN Pop i PAC-MAN Championship Edition DX. Nie zabrakło oczywiście klasycznego PAC-MANa. Do tego grona dołącza teraz najnowsza odsłona — PAC-MAN: Ralph Breaks the Maze, w której występują postacie filmów Disneya.

Recenzja PAC-MAN: Ralph Breaks the Maze

Dizzy Knight

Seria Dizzy to klasyk, który prawdopodobnie wszyscy miłośnicy główkowania i gier wideo poznali już dawno temu. Zresztą mogła ona liczyć także na mobilne odsłony, które — przyznam szczerze — nie wypadły źle. Tym razem jednak to zupełnie inny Dizzy — głównym bohaterem nie jest kultowe jajo, a uroczy rycerzyk. Rycerzyk, który przy zapowiedziach gry miał być pijakiem — i stąd całe zamieszanie. Przez te wszystkie miesiące kiedy gra pozostawała w produkcji zmienił się na nią zamysł — ale jedna rzecz która pozostała niezmienną, to fantastycznie zapowiadająca się rozgrywka. Rozgrywka, która trafi na nasze smartfony i tablety już w przyszłym tygodniu!

Recenzja Dizzy Knight

Postaw na Passat

Przez grę będzie Cię prowadził Nosacz, a wygranym passatem przewieziesz bez problemu Grażynę, Karynę i Sebę. W bagażniku znajdzie się miejsce na Brajana i Jessicę. Janusz jeżdżący takim autem to prawdziwy boss na dzielni! Ale łatwo nie będzie. Pytania choć z pozoru proste wraz z każdym poziomem będą coraz trudniejsze, Nosacz zadbał aby pytania były nie za proste takie.

Recenzja Postaw na Passat

Prince of Persia: Escape

Wykorzystywanie znanych postaci w różnych mediach to żadna nowość. Czasem zdarzają się sytuacje, że w jednej grze mamy kilka ulubionych bohaterów — tak też było przy okazji wydanego niedawno PAC-MANa. Jednak mało mamysytuacji, w których do nowego gatunku wprowadzani są zapomnieni bohaterowie gier, którzy swego czasu byli na szczytach popularności. Tak jest niewątpliwie w przypadku Księcia Persji. Swoją przygodę zaczął już w 1989 roku, odwiedził wiele platform, doczekał się też swojego filmu i świat o nim zapomniał. Dziś ponownie trafia na ekrany urządzeń mobilnych — w najnowszej grze studia Ketchapp, Prince of Persia: Escape.

Recenzja Prince of Persia: Escape

The Light Story

Czy połączenie wciągającej historii i mechaniki znanej między innymi z Angry Birds to dobre połączenie? Trzeba przyznać, że twórcy stojący za The Light Story postarali się by z tego mariażu powstało coś naprawdę dobrego. Choć rozgrywka może z czasem wydawać się monotonna — tak oprawa audiowizualna tej gry sprawia, że trudno się od niej oderwać. Doceniono to między innymi podczas DevsGo Fesital, na którym The Light Story zdobyło nagrodę za najlepszą grę i najlepsze udźwiękowienie.

Recenzja The Light Story

Do
góry