Najlepsze gry miesiąca na Androida — Styczeń 2019

0

Po zestawieniu najciekawszych aplikacji o których pisaliśmy w styczniu, przyszła pora na gry. Przed wami nasze subiektywne podsumowanie androidowej rozrywki z ostatnich 31 dni.

Feist

Feist swoją oryginalną premierę miało na komputerach PC w 2015 roku. W 2016 r. zawitało na konsole obecnej generacji, a dwa lata później, pod koniec maja 2018 r. trafiło na iOS i Androida. To dwuwymiarowa platformówka wzorowana na hicie z 2010 roku — Limbo. I nie jest to wcale zarzut, bardziej jako atut — Feist czerpie z produkcji studia Playdead to co najlepsze i oferuje odmienną rozgrywkę, kładąc duży nacisk na rozwiązywanie zagadek środowiskowych i wykorzystując otoczenie do pokonania przeciwników, a w konsekwencji ucieczki z mrocznego lasu, do którego nasz główny bohater został porwany.

Recenzja Feist

Evangelion

Mobilna gra bazująca na kultowym anime to rasowy przykład smartfonowego, japońskiego action RPG. Po kilkunastu minutach gry zaczyna nam brakować punktów akcji i musimy wybrać: czekamy na ich odnowienie, albo płacimy korzystając z mikropłatności. Miałem spore obawy co do tego jaką grą jest Evangelion, ale okazało się, że nie jest tak najgorzej. Myślę, że fani serii docenią ten tytuł i chętnie spędzą przy nim kilka dobrych godzin.

Recenzja Evangelion

RuneScape

W 2001 roku, to dobrej zabawy, wystarczał komputer z dostępem do internetu, przeglądarka z zainstalowaną Javą i gra, która do dnia dzisiejszego cieszy się ogromną popularnością (choć tu widać dość spory podział graczy). Mowa oczywiście o niezapomnianym RuneScape — MMORPG z prawdziwego zdarzenia, które w tamtych latach robiło furorę — także w Polsce. Rozłam wśród graczy i zmiany koncepcji na grę spowodował, że produkcja doczekała się zdegradowanej wersji, pod tytułem Old School RuneScape — a ta w końcu trafiła na wszystkie urządzenia mobilne.

Recenzja RuneScape

Ragnarok M: Eternal Love

Koreańska gra Ragnarok Online to chyba jeden z najpopularniejszych na świecie reprezentantów gatunku MMORPG. Młodsi gracze mogą nie pamiętać tego tytułu a to dlatego, że zadebiutował on na rynku w 2002 roku. Od tego czasu, gra doczekała się wielu odsłon, które pojawiały się nie tylko na komputery PC, ale również konsole. Seria doczekała się również 26 odcinków anime i 3 filmów kinowych. Dysponując takim uniwersum twórcy musieli, prędzej czy później, pomyśleć o grze mobilnej. I stało się. W Google Play pojawiła się gra Ragnarok M: Eternal Love.

Recenzja Ragnarok M: Eternal Love

Colorama

Pod tą otoczką zwykłej kolorowanki kryje się naprawdę złożona gra logiczna. Owszem, liczą się w niej kolory, ale wygląd obrazków to już sprawa kompletnie drugorzędna. Gdyby pozbyć się tego motywu malowania grafik, to Colorama stałaby się po prostu jedną z tych produkcji, gdzie element trzeba doprowadzić na właściwe miejsce i w odpowiedniej kolejności.

Recenzja Colorama

Hordes Of Enemies

Hordes Of Enemies to jedna z tych gier w których w nieskończoność możecie bić rekordy, ale najczęściej po tygodniu znikają one z pokładu waszych telefonów. Tym razem, mam tytuł inspirowany kultowymi motywami filmowymi. Wszystko podane w rozpikselowanej oprawie z banalnie prostym sterowaniem…

Recenzja Hordes Of Enemies

Light-it up

Bardzo często mówi się, że w zręcznościówki najlepiej grać na padzie. Jest w tym sporo racji, bo wygoda obsługi skrótów na klawiaturze wymaga często więcej skupienia, nie wspominając już o ekranie dotykowym. W co w takim razie grać na smartfonach? Najlepiej w produkcje, stworzone stricte pod nie. Przyjemną zręcznościówką, która świetnie odnajduje się na ekranach dotykowych jest na przykład Light-it up, dostępne na urządzenia pod kontrolą Androida lub iOS.

Recenzja Light-it up

Piffle

Naszym zadaniem w Piffle jest rozbicie wszystkich elementów znajdujących się na planszy. Tych co widzimy już teraz, a także tych, które dopiero się na niej pojawią — podczas każdego z wyzwań widzimy ile kostek już rozbiliśmy, a ile jeszcze przed nami. Rzucamy w nie uroczymi zwierzakami, które zresztą też stopniowo zdobywamy podczas rozgrywki. Dzięki temu to nie są jednorazowe rzuty, a robimy to hurtowo — i wbrew pozorom, ma to dużo sensu i jest… szalenie satysfakcjonujące! Podobnie jak wszelkiej maści tamtejsze modyfikatory, których podczas zabawy nie zabraknie, ot, jak wybuchające kostki, które niszczą wszystko co znajduje się dookoła.

Recenzja Piffle

Langrisser

Langrisser to seria taktycznych gier jRPG, która swoją przygodę zaczęła na konsolach SEGA w latach 90-tych ubiegłego wieku. Niestety większość tytułów nie trafiła na zachodnie rynki, więc gracze nieznający języka japońskiego mieli spory problem w poznaniu tego rozbudowanego świata. Dziś, za sprawą studia Zlongame i Masaya Games mobilny Langrisser ma szansę przyciągnąć przed ekrany urządzeń przenośnych nowych fanów szukających rozbudowanej gry jRPG z elementami taktycznymi.

Recenzja Langrisser

Nano Golf

Nitrome to prawdziwa fabryka gier mobilnych. Można się spodziewać, że kombinat produkujący i wydający małe gry nie przykłada uwagi do jakości. Nic bardziej mylnego. Pozycje tworzone przez tę firmę są zazwyczaj dopieszczone do ostatniego, najmniejszego szczegółu. W poszukiwaniu ciekawych gier golfowych natknąłem się na dwie produkcje tego studia — Nano Golf: Puzzle Putting i wydane niedawno Nano Golf: Hole in One.

Recenzja Nano Golf

Angry Birds: Dream Blast

Rovio miało dużo szczęścia ze swoimi Angry Birds. Był czas, kiedy gra okazała się prawdziwym fenomenem na skalę światową: niezależnie od urządzenia, wszyscy zagrywali się we wściekłe ptaszyska, które rozprawiały się z zielonymi świniami.  Po wielkim sukcesie pierwszej części gry nadszedł czas na cały zestaw sequeli, kombinacji i kooperacji wraz. z innymi markami. Było tego trochę, ale smutna prawda jest taka, że nawet połączenie sił z Transformersami nie pozwoliło im wrócić na szczyt. Firma jednak się nie poddaje i co jakiś czas wypuszcza nowe gry z uwielbianymi niegdyś przez dzieciaki z całego świata bohaterami: Angry Birds Dream Blast!

Recenzja Angry Birds: Dream Blast

Tsuki Adventure

Stresujące życie, fatalny szef i pasmo wszędobylskiego zła skusiło głównego bohatera do… porzucenia ówczesnego życia i wrzucenia na luz. Prowodyrem tych zmian okazał się list informujący o śmierci szanownego dziadka i spadku w postaci… pola marchwi. Czas więc na nowy początek: koniec stresów i rozpoczęcie życia na nowo. Szybko okazuje się to doskonałą okazją: nowe otoczenie, nowi przyjaciele, koniec niepotrzebnych stresów — po prostu życie!

Recenzja Tsuki Adventure

2 The Light

Twój kumpel ma kłopoty. Jego życiu grozi niebezpieczeństwo. Musisz wyruszyć w podróż przez całą Polskę aby na czas dostarczyć do niego tajemniczą przesyłkę, która może go uratować. Wydawać by się mogło, że to kolejny banalny scenariusz na grę w stylu „od zera do bohatera”. Okazuje się jednak, że za niepozorną fabułą stoi wspaniała inicjatywa, która wykracza daleko poza rozpikselowany świat 2 The Light…

Recenzja 2 The Light

Do
góry