Najlepsze gry miesiąca na iOS — styczeń 2019

0

Po najlepszych aplikacjach stycznia na iOS, czas najwyższy podsumować najlepsze gry o których pisaliśmy na początku roku!

Feist

Prawdopodobnie wszyscy jesteście już odrobinę zmęczeni grami z sylwetkami na pierwszym planie. Idealnie kontrastującymi z kolorowymi tłami, czarującymi… chociaż już nieco oklepanymi, bo ile można. Twórcy Feist zabierają nas do mrocznego lasu i oferuje wciągającą zabawę z fizyką na pierwszym planie. Jeżeli lubicie dopracowane platformówki, to z pewnością nie będziecie rozczarowani tym, co przygotowali dla was jej twórcy!

Recenzja Feist

Langrisser

Wskrzeszenie kultowej marki, solidna konkurencja dla Fire Emblem: Heroes — myślcie sobie o Langrisser jak wam wygodnie, ale w żadnym wypadku nie ignorujcie tej serii. W Langrisser przygodę zaczynamy dość standardowo. Pojawia się wielki zły, który chce zniszczyć świat, a my — wcielający się w bogu ducha winnego, przypadkowego przechodnia wplątani zostajemy w intrygę i wojnę dobra ze złem. Brzmi standardowo, ale tak też wygląda 90% wszystkich japońskich gier RPG. Na początku mamy trzech bohaterów posiadających własne umiejętności oraz mocne i złe strony. Jak w każdej tego typu grze bywa — walki stawiają nacisk, na mechanikę przypominającą papier-kamień-nożyce. Miecze dominują nad włóczniami, a te nad kawalerią konną, którzy raz dwa rozbiją rycerzy uzbrojonych w miecze. Dlatego warto dobierać klasy postaci, by móc poradzić sobie z każdym wrogiem. To przygoda na wiele godzin, przez które nie będziecie chcieli oderwać się od ekranu!

Recenzja Langrisser

Nano Golf, Puzzle Putting i Hone in One

Dwie gry, dwa minimalistyczne podejścia do golfa — od groma frajdy.  Nie znajdziemy tu rozległym pól, a tym bardziej kilku rodzajów kijów, które przydają się do wbicia piłki do dołka. Tu skupiamy się raczej na zręcznościowych umiejętnościach i pokonywaniu wymyślnych plansz złożonych często z zawiłych labiryntów. Nie zabraknie oczywiście pułapek i elementów logicznych — nie każda plansza jest prosta w rozgryzieniu, a trzeba pamiętać, że ruchy mamy ograniczone.

Recenzja

Piffle

Nietypowe połączenie dwóch znanych i lubianych konceptów, za które zabrała się doświadczona ekipa mająca na swoim koncie m.in. kultowe Crossy Road. Naszym zadaniem w Piffle jest rozbicie wszystkich elementów znajdujących się na planszy. Tych co widzimy już teraz, a także tych, które dopiero się na niej pojawią — podczas każdego z wyzwań widzimy ile kostek już rozbiliśmy, a ile jeszcze przed nami. Rzucamy w nie uroczymi zwierzakami, które zresztą też stopniowo zdobywamy podczas rozgrywki. Dzięki temu to nie są jednorazowe rzuty, a robimy to hurtowo — i wbrew pozorom, ma to dużo sensu i jest… szalenie satysfakcjonujące! Podobnie jak wszelkiej maści tamtejsze modyfikatory, których podczas zabawy nie zabraknie, ot, jak wybuchające kostki, które niszczą wszystko co znajduje się dookoła.

Recenzja Piffle

Tsuki Adventure

Bardzo trudno mi jakoś rozsądnie podsumować Tsuki Adventure — bo to z całą pewnością nie jest „zwykła” przygodówka, przez co tytuł dla niektórych może okazać się mylący. Jest to tytuł jedyny w swoim rodzaju, niezwykle urzekający, niezwykle śliczny i przepiękny w swojej prostocie. Coś niebanalnego, coś innego, coś, co zdecydowanie warto sprawdzić — szczególnie jeżeli jesteście miłośnikami tzw. slow-life games.

Recenzja Tsuki Adventure

VALZ

Przemyślana produkcja zręcznie łącząca elementy RPG, przygodówki (tekstówki?), a także gry muzycznej. I choć to ta ostatnia wybija się na pierwszy plan — bo przy niej spędzimy najwięcej czasu, to cała reszta też nie pozostaje tam bez znaczenia — tym bardziej, że prezentuje się… po prostu przepięknie!

Recenzja VALZ

Do
góry