Netflix na iPhone nie zostaje w tyle. Zmiany przywędrowały również na iOS!

2

Serwisy VOD funkcjonowały w Polsce na długo przed tym jak pojawił się Netflix. Mam jednak wrażenie, że dopiero ta usługa spopularyzowała tą alternatywną dla telewizji formę konsumowania filmów i seriali. W moim odczuciu, wielką przewagą Netflixa nad konkurencją jest intuicyjność ich aplikacji, rewelacyjnie posegregowane treści i świetnie zaprojektowana wyszukiwarka. Jestem zdumiony tym, że HBO GO wciąż nie wyciąga wniosków i nie próbuje naśladować konkurencji. A ta wciąż rozwija swoje aplikacje na różnych platformach. Tym razem, aktualizacji doczekała się mobilna wersja Netflixa, dedykowana urządzeniom z systemem iOS.

Nie minął nawet tydzień od czasu kiedy Kamil opisywał nową wersję Netflixa, która ukazała się na Androidzie jako beta. Tymczasem oficjalna aktualizacja uwzględniająca te same zmiany pojawiła się właśnie w App Store. Jeśli zdarza wam się korzystać z mobilnego Netflixa na pewno zauważycie zmiany już na pierwszy rzut oka. Modyfikacjom poddano menu czyli jakby nie patrzeć, jeden z najważniejszych elementów aplikacji.

Mam wrażenie, że jakiś czas temu, twórcy aplikacji mobilnych dla dużych platform oferujących multimedia wycofywali się z tzw. „hamburgera” czyli ikony z trzema poziomymi liniami, która pozwalała otworzyć menu z dodatkowymi opcjami, które nie zmieściły się na pasku menu. Co ciekawe, w większości znanych mi tytułów, ten element umieszczano u góry. Netflix postanowił iść w ślady Spotify i umieścić menu na dole. „Hamburger” znajduje się teraz w prawym, dolnym rogu i… takie rozwiązanie sprawdza się naprawdę dobrze!

Dolne menu ogranicza się do czterech ikon. Pierwsza z nich to „domek” pozwalający przejść do naszej „strony głównej”. Obok umieszczono ikonę lupy, która uruchamia wyszukiwarkę. Tak jak pisałem we wstępie, jest to jeden z moich ulubionych elementów całej tej platformy z serialami i filmami. W przeciwieństwie do konkurencji, Netflix wychodzi poza swoje zbiory treści. Nawet jeśli wpiszę tam tytuł filmu, którego nie ma w zasobach, algorytm wybierze produkcje o podobnej tematyce lub z tymi samymi aktorami. W przypadku konkurencji, w podobnej sytuacji, najczęściej ujrzymy tylko komunikat o braku wyników. Dolne menu obejmuje też osobny przycisk z pobranymi plikami. Wygląda na to, że użytkownicy smartfonów muszą często sięgać po filmy w trybie offline. W innym wypadku przycisk nie byłby tak bardzo wyeksponowany.

Ikona „hamburgera” otwiera przed nami pełnoekranowy panel opcji dodatkowych, które nie zmieściły się na ekranie w widoku początkowym ani w menu bocznym. U znajdziemy pasek z ikonami i nazwami profili pozwalający szybko i wygodnie zmienić użytkownika. Tutaj znajdziemy też zakładkę „Moja lista”. Osobiście chętnie zamieniłbym ją z przyciskiem „Pobrane pliki” na dolnym pasku bo rzadko korzystam z filmów w trybie offline, za to często dodaję sobie do listy ciekawe materiały „na później”.

Wysuwane panele, które wcześniej były wizytówką Netflixa nie były może czymś zupełnie nieudanym ale mam wrażenie, że dolna belka z menu sprawdza się o wiele lepiej. Podobne zmiany przerabiałem już na Spotify i jestem zadowolony, że właśnie w tym kierunku idą projektanci jeśli chodzi o „user experience”.

Do
góry