Netflix drożeje, ale… spokojnie, póki co nie ma się czego bać

0

netflix bez zakupów

Prawdopodobnie nie jestem jedynym użytkownikiem, który wychodzi z założenia że skoro nie ma na Netflixie, to raczej po tę produkcję nie sięgnie. To zamknięcie w bańce algorytmów i ograniczonej, choć zmieniającej się regularnie każdego miesiąca, biblioteki, jest bardzo wygodne — choć na swój sposób niebezpieczne, dlatego… przyznaję — czasami robię skok w bok do HBO Go. Jednak tamtejsza aplikacja jest na tyle niewygodna, że mało ma to wspólnego z komfortem użytkowania. Wszyscy też zdążyliśmy już przywyknąć do stałych stawek, które trzeba zapłacić twórcom usługi. Zagraniczne media donoszą o tym, że szykuje się podwyżka: ale czy mamy się czego bać?

Nie jest to pierwszy raz, kiedy słyszymy o podwyżce cen w usłudze. Latem był to dla wielu temat numer jeden — ale na szczęście ceny w Polsce pozostały bez zmian. Dlatego tym razem też radziłbym jeszcze nie wszczynać alarmu — mimo tego, że w Stanach Zjednoczonych ogłoszono właśnie podwyżkę dla każdego z dostępnych planów. Najtańszy zdrożeje z ośmiu na dziewięć dolarów, średni — z jedenastu na trzynaście dolarów, zaś najdroższy z czternastu na szesnaście dolarów. Co ciekawe: wszyscy nowi użytkownicy muszą przygotować się na to, że podwyżka obejmie ich od wejścia, starzy subskrybenci zaś mogą spodziewać się jej wcielenia w życie w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

Podwyżka cen Netflixa w USA, a w Europie… nie?

To nie jest pierwszy raz, kiedy jesteśmy świadkami podwyżki w Stanach Zjednoczonych. Ostatnim razem przy analogicznej akcji Europa została ominięta w kwestii podwyżek — i jako że nic się na tę chwilę nie plotkuje na temat wzrostu cen, sam raczej nie wznosiłbym w tej kwestii alarmu, bo i nie wygląda na to, by była ku temu potrzeba. Warto jednak mieć na uwadze, że wszystko co dobre — nie trwa wiecznie i biorąc pod uwagę ilość inwestycji i chore sumy które firma płaci za zatrzymanie u siebie pewnych seriali (ot, na przykład 100 milionów dolarów za kultowych Przyjaciół), trzeba jakoś na nie zarobić. A jak inaczej niż… z opłacania subskrypcji?

Także póki co możecie spokojnie zasiąść przed telewizorem, tabletem, smartfonem czy na czym tam najbardziej lubicie oglądać Netflixa — i cieszcie się całym pakietem nowości, które zawitały tam w ostatnich miesiącach. A podwyżkami będziemy przejmować się, kiedy faktycznie do nich dojdzie.

Źródło: The Verge

Do
góry