Nawet najwięksi gracze mają problem z rynkiem mobilnym. Nie jest łatwo

0

Rynek mobilny — model free to play

O tym, że rynek mobilny nie jest łatwy — wiadomo nie od dziś. I prawdą jest, że rośnie z każdym rokiem — i to w zastraszającym tempie. A patrząc na symulację tego, ile z każdą minutą zarabiają popularne gry i aplikacje — można spokojnie pomyśleć, że to prawdziwa żyła złota. Jest to jednak rynek niezwykle trudny. Taki, w którym z dnia na dzień można znaleźć się na szczycie — ale równie szybko spaść z niego na samo dno. Pamiętacie jak jeszcze parę lat temu Rovio wydawało się być marką niezniszczalną? No właśnie — te czasy już dawno za nami. Nawet najnowsza odsłona Angry Birds próbuje nowości w kwestii płatności. I nawet tacy giganci jak Nintendo mają problem z mobile. Jaki?

Nawet Nintendo ma problem na rynku mobilnym

Nintendo w zeszłym roku nareszcie dość poważnie podeszło do rynku mobilnego — co zaowocowało na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy premierami trzech ich produkcji. Miiverse (które nigdy nie zostało oficjalnie udostępnione w Polsce), Super Mario Run oraz Fire Emblem: Heroes. Biegnący Mario narobił sporo szumu, a dystrybuowany jest w modelu freemium. Po pobraniu darmowej gry będącej wersją demonstracyjną, w ramach jednorazowej opłaty wewnątrz aplikacji można zakupić dostęp pełnej wersji gry. Dla przypomnienia — Fire Emblem: Heroes stawiało na free-to-play. I bardzo szybko przegoniło Mariana w wyścigu po pieniądze. Patrząc na całą tę sytuację, Nintendo wydaje się zaskoczone obrotem spraw — i głos w tej kwestii zabrał nawet Tatsumi Kimishima, obecny prezes Nintendo.

Nintendo jest wciąż nowe na rynku smart-urządzeń i do tej pory wypuściliśmy trzy produkcje, z których każda opierała się na innym modelu finansowym. W naszym odczuciu żaden z nich nie jest idealny, ale dużo się dzięki temu nauczyliśmy. Chcemy się uczyć i myśleć o tym, jak użytkownicy chcieliby płacić za kolejne treści, które udostępnimy w przyszłości.

Na świecie są gracze, którzy chcą zagrać w kolejną produkcję z Mario — i są w różnych sytuacjach finansowych, nie wszyscy są w stanie za nią zapłacić. Te problemy mogą wiązać się z ceną, albo sposobem płatności — więc w przyszłości chcielibyśmy nie skupiać się na jednej cenie, ale innych metodach, które pozwolą cieszyć się zabawą większej ilości graczy.

Nintendo które przez wiele lat broniło „starego bastionu” nareszcie się budzi i widzi, że w dzisiejszych czasach dobra marka i jakość nie zawsze idą z zyskami. Bo free-to-play po prostu bardziej się opłaca.

Źródło

Do
góry