Smartfony w filharmonii: Czy nowe technologie muszą być wszędzie?

0

Wszyscy fani muzyki znają te sytuacje z autopsji. Wybierasz się na koncert ulubionego artysty. Znajdujesz dobre miejsce. Chcesz się dobrze bawić; skakać, tańczyć i zobaczyć z bliska jak muzycy grają na żywo. Problemem jest to, że z każdej strony otacza cię ściana rąk uniesionych w górę. Nie chodzi tu bynajmniej o klaskanie. Widownia robi to po to, żeby przez cały czas trwania koncertu nagrywać Snapy, Insta Stories czy po prostu filmy, których prawdopodobnie nigdy nikt nie obejrzy. Żyjemy w czasach gdzie większość artystów musiała pogodzić się z tym, że widownia zamiast przeżywać koncert tu i teraz skupia się na mediach społecznościowych i zaznaczaniu swojej obecności w danej hali czy klubie. Są jednak miejsca w których, na całe szczęście, wyjęcie smartfona w trakcie występu artystów uznawane jest za duży nietakt. Mam na myśli choćby teatry czy filharmonie. Aplikacja o której za chwilę przeczytacie może to jednak zmienić…

Według badań GUS tylko 16 procent Polaków odwiedziło w ubiegłym roku filharmonię lub operę. Dane conajmniej tak optymistyczne jak rodzimy poziom czytelnictwa… Fundacja Juliana Cohrana, która łączy muzykę klasyczną, biznes i nowe technologie postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i na swój sposób odświeżyć wizerunek filharmonii. Tak właśnie powstała aplikacja OnStage, która ma przyciągać nową widownię i urozmaicać odbiór muzyki klasycznej. Wydaje mi się, że smartfony naprawdę nie są nam potrzebne w trakcie spektakli i koncertów ale koncepcja, która stoi za całym przedsięwzięciem obejmuje nie tylko czas spędzany w filharmonii.

OnStage oferuje cały zestaw informacji o poszczególnych wydarzeniach muzycznych. Aplikacja pozwoli nam zapoznać się z wykonawcami i dokładnym programem artystycznym. Nie zabraknie też wsparcia funkcji geolokalizacyjnych, które pomogą dotrzeć nam do odpowiedniej filharmonii lub opery. Po spektaklu, użytkownicy aplikacji będą mogli porozmawiać o koncercie a nawet podzielić się wrażeniami z artystami, którzy występowali na scenie. Tyle jeśli chodzi o funkcje wykorzystywane przed i po koncercie. Największe kontrowersje budzi jednak to, co aplikacja oferuje nam w trakcie występów…

OnStage łączy się z kamerami, które na żywo rejestrują np. dłonie i twarze muzyków albo ich instrumenty. W trakcie koncertu, użytkownicy aplikacji mogą z bliska zobaczyć to, co nie zawsze jest widoczne z widowni. Co więcej, OnStage umożliwi wymianę wiadomości w trakcie spektaklu a także pozwoli zapoznać się z zapisem nutowym utworów. Aplikacja pozwoli też sprawdzić czas jaki pozostał nam do końca koncertu. Jak zapewniają twórcy OnStage, użytkownicy narzędzia będą siedzieli w specjalnie wyznaczonych strefach, aby świecące ekrany smartfonów nie przeszkadzały innym widzom.

Przyznam szczerze, że o aplikacji czytałem już jakiś czas temu i nie mam pojęcia jak przyjęła się ona na przestrzeni ostatnich miesięcy. Jeśli mieliście z nią styczność, chętnie poznam wasze opinie. Dla mnie, filharmonia nie jest miejscem w którym powinien towarzyszyć nam smartfon i OnStage widziałbym raczej jako multimedialny program, komunikator, który można wykorzystać po spektaklu oraz narzędzie umożliwiające oglądanie koncertów w domowym zaciszu np. dzięki kodom z zakupionych wcześniej biletów. Nie widzę jednak powodów dla których mielibyśmy uruchamiać telefon w trakcie spektaklu.

Do
góry