Pij wodę z kranu i obserwuj jak wpływa to na środowisko i… twój portfel!

1

W Polsce kupuje się coraz więcej wody butelkowanej. Analitycy BGŻ BNP Paribas wyliczyli, że tylko w 2018 roku wyprodukowano jej u nas 46,4 miliardów litrów. To o 18% więcej niż rok wcześniej! I nie sama woda jest tu problemem (choć bardzo często tania „mineralka”, którą kupujemy nie ma zbyt wiele wspólnego z minerałami). Chodzi o niepotrzebne generowanie ton plastiku. A skoro woda w kranie nadaje się do picia, dlaczego nie zainwestować w filtr i bidon wielorazowego użytku? Z tego samego założenia wyszli twórcy aplikacji i akcji „Piję wodę z kranu”.

Kiedy słyszę o tym, że Coca-Cola, w ramach akcji promocyjnej, wysyła ludziom puste butelki lub gdy Martyna Wojciechowska opowiada w kampanii wody Żywiec o tym, że „plastik nie jest taki zły” to zastanawiam się, co poszło nie tak. Rozumiem, że marki muszą wyrabiać normy sprzedaży i zwiększać swoje dochody, ale wszystko ma swoje granice (szczególnie kiedy każdego miesiąca oglądamy na Facebooku zdjęcia wielorybów „zatkanych” tysiącami śmieci).

W kontrze do twórców wspomnianych kampanii reklamowych stanęli twórcy akcji „Piję wodę z kranu”. Na jej potrzeby stworzono specjalną aplikację, która pomaga nam śledzić ilość wypijanej codziennie wody. Nie jest to żadna nowość. Na łamach AntyApps opisywaliśmy już dziesiątki narzędzi tego typu (np. Hydro Coach, Waterbalance, Woda jest super, Drink Water Reminder, Water me lub mój ulubiony WaterMinder). Żadna z wymienionych produkcji nie informowała nas jednak, w jaki sposób pomagamy środowisku.

Aplikacja stworzona na potrzeby akcji przelicza dane o wypitej kranówie na ropę i plastik, które udało się zaoszczędzić. Jest też informacja o dwutlenku węgla, który nie dostał się do atmosfery dzięki naszym wyborom. Dla osób, których nie interesuje wpływ człowieka na środowisko jest natomiast bardziej praktyczny wskaźnik – pieniądze zaoszczędzone na niezakupionych w sklepach butelkach wody. Mamy więc konkretne dane, które potwierdzają, że robimy coś dobrego dla naszej planety i dla naszego portfela.

Kolejna przydatna funkcja aplikacji Piję wodę to mapa na której zaznaczone są lokale oferujące darmową wodę z kranu. W branży gastronomicznej woda butelkowana to dobry sposób na zarobek, ale coraz więcej lokali oferuje darmową kranówę, co naprawdę się chwali. Jedyny element całej tej akcji, którego nie potrafię zrozumieć to… brak aplikacji dla Androida. Na dedykowanej stronie internetowej znajdziemy tylko link do App Store.

W aplikacji nie zabrakło też typowych narzędzi „trackerów” picia wody. Możemy ustalić dzienny cel a także skonfigurować serię przypomnień. Dzięki tym mechanizmom trudniej będzie zapomnieć o konieczności regularnego nawadniania się, co jest szczególnie ważne w trakcie upałów. Nie chce mi się po raz kolejny wdawać w te same dyskusje o zasadności tworzenia takich narzędzi, dlatego jeśli masz zamiar napisać w komentarzu, że „brakuje już tylko apki rejestrującej nasze wypróżnienia” to bardzo proszę – poświęć ten czas na przeczytanie jakiegoś krótkiego artykułu o degradacji planety lub dobroczynnym wpływie wody na ludzkie ciało.

Do
góry