QuackButt — niezbyt kulturalny endless runner

0

Z reguły unikam książek, filmów czy gier, które wykorzystują elementy „niekultury” do tego, by zwrócić na siebie uwagę. Zbyt dużo zbyt teatralnych przekleństw, nadużywanie zbędnych wyzwisk czy niezbyt grzecznych odgłosów to coś, czego po prostu nie lubię, bo uważam, że znacznie ciekawiej jest postarać się bardziej niż iść po linii najmniejszego oporu. Dlatego właśnie gra QuackButt nie wzbudziła z początku mojego zainteresowania. Jednak po dłuższym zastanowieniu postanowiłam dać jej szansę, bo w końcu, mimo wszystko, warto wspierać rodzimych deweloperów.

Gra napisana jest w języku angielski, zatem mimo że pochodzi z polskiego studia, to nie każdy będzie mógł cieszyć się rozrywką. Już po chwili grania wniosek nasuwa się sam: twórcy nie tylko liczą na większy sukces za granicą, ale przy pomocy języka angielskiego znacznie łatwiej jest wstawić gry słowne do tekstów wyświetlanych na ekranie i mówionych przez lektora (choćby takich jak „fartastic game” czy… „mada-ducka”).

Sama gra to klasyczny endless runner, gdzie przyjmujemy postać żółtej kaczki i pędzimy przez jeziora. Gdzieniegdzie spotkamy przeszkody naturalne w postaci pni lub te rzadziej występujące w przyrodzie, czyli boje, miny lub kowadła. W takich sytuacjach mamy dwie opcje ominięcia zawalidróg: albo dołem, albo górą. Warto uzależnić to od miejsca, gdzie znajduje się większe skupisko monet, które zbieramy na nasze konto. Jeśli wybieramy trasę podwodną, to łapiemy powietrze w płuca i spadamy w dół, jeśli natomiast wolimy polecieć, musimy wykorzystać siłę naszych kaczych… bąków.

Uwaga jednak na pułapki, bo zarówno w powietrzu, jak i pod wodą, mogą czychać inne przeszkody, które przy zderzeniu pozbawią nas życia. Ten najważniejszy dar możemy stracić również zbyt długo wstrzymując powietrze w płucach. Nasz bieg możemy przyspieszyć stukając palcem w prawą stronę ekranu, jednak to wiąże się właśnie ze złapaniem większego oddechu (zatem prędkość równa się śmierć). Za uzbierane monety możemy odblokować nowe mapy, a także zamienić kaczkę na wiewiórkę, lamę, pandę lub gołębia, nowe postaci kupimy także za prawdziwe mikropłatności.

Mam bardzo mieszane uczucia co do gry QuackButt. Mając na uwadze to, co napisałam we wstępie, byłabym hipokrytką twierdząc, że wszystko mi się podoba, zresztą wcale tak nie jest. Jednak w grupie minusów znajduje się wyłącznie… sposób poruszania się zwierzęcia, czyli niezbyt ładne puszczanie bąków. Natomiast przygotowanie rozgrywki jest na naprawdę wysokim poziomie. Podoba mi się dobra i stała interakcja z graczem, ładna i spójna jest również oprawa graficzna. Miałam tylko drobny problem ze sterowaniem kaczuchą, ale podejrzewam, że to wina mojego niemłodego już smartfonu. Uważam również, że twórcy powinni dodać opcję zmiany języka na polski. Gra nie jest wcale prosta, więc z pewnością docenią ją gracze lubiący wyzwania. Moja kobieca natura wzięła tutaj górę i aplikacja byłaby idealna, gdyby zwierzę miało, zamiast bąków, skrzydła albo parasolkę.

Aplikacja dostępna jest za darmo na urządzenia z systemem Android, a od niedawna także na iOS.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry