Rings. — Trochę „match 3”, trochę kółko i… kółko!

0

Kółko i krzyżyk to chyba pierwsza gra w którą można zagrać na kartce, jaką poznajemy w dzieciństwie. Istnieje wiele wariantów tej prostej rozrywki, która świetnie sprawdza się np. podczas nudnych lekcji. Nie spotkałem jednak tej zabawy w wersji dla jednej osoby. Kółko i krzyżyk od zawsze było grą do której trzeba było znaleźć sobie towarzystwo. Autor gry Rings. postanowił to zmienić. A przynajmniej tak mi się wydaje bo ten tytuł bardzo kojarzy mi się ze wspomnianą zabawą. W tym wypadku na planszy pojawiają się same kółka. I faktycznie, gra przeznaczona jest tylko dla jednego gracza!

Plansza składa się z 9 pól. W dolnej części ekranu wyświetlane są zestawy pierścieni, które musimy umieszczać na wspomnianych polach. Każdy okrąg dostępny jest w trzech różnych wariantach. Działa to trochę na zasadzie pierścieniowej matrioszki. Okręgi możemy umieszczać jeden w drugim. Jeśli uda nam się złączyć 3 pierścienie w tym samym kolorze – stworzymy koło, które znika, zwalniając dane pole. Nie bez powodu nawiązywałem też we wstępie do gry kółko i krzyżyk. Pierścienie możemy eliminować z planszy układając elementy w liniach po trzy. Oczywiście bardzo ważne jest odpowiednie dopasowanie kolorów. A ponieważ pierścienie o różnych barwach można „wkładać” jeden w drugi, daje to naprawdę sporo opcji eliminowania elementów z planszy. Jest to więc bardzo kreatywny pomysł na nietypowe „match 3”.

Gra oferuje cztery tryby rozgrywki. Oprócz klasycznej planszy 3 na 3 możemy też zagrać na takiej w której pola układają się w kształt diamentu. Jest też wariant „time trial” w którym dodatkowym przeciwnikiem jest czas. Ostatnia opcja to „one ring”. W tym przypadku, zamiast 3 elementów do rozłożenia na planszy, za każdym razem mamy do dołożenia tylko 1 rodzaj pierścienia. Brzmi to może nieco enigmatycznie ale po kilku minutach spędzonych z Rings na pewno zrozumiecie o co chodzi.

Jako osoba, która nie do końca radzi sobie z rozróżnianiem kolorów, bardzo doceniam obecność trybu „colorblind”. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji byłoby nałożenie wzorków na okręgi. Wtedy problem z rozpoznawaniem barw po prostu odpada. Autor gry zdecydował jednak wykorzystać inne kolory niż w standardowym wariancie gry. Te z trybu „colorblind” bardziej się od siebie różnią. W moim przypadku – takie rozwiązanie zdaje egzamin. Mam nadzieję, że bardziej zaawansowani daltoniści też poradzą sobie z taką paletą barw.

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry