Shots — Prywatny Instagram Justina Biebera

2

Zrzut ekranu 2014-09-21 o 17.00.17

Do tej pory wydawało mi się, że wynalezienie Intagramu po raz drugi jest niemożliwe. W Google Play co jakiś czas pojawiają się apki do złudzenia przypominające giganta wykupionego w 2012 roku przez Facebook jednak szanse na zdobycie podobnej popularności są praktycznie zerowe. Co w takim razie sprawiło, że Shots wciąż staje się coraz bardziej rozpoznawalną aplikacją umożliwiającą publikowanie „selfies”? Odpowiedź jest dość zaskakująca… Justin Bieber.

Napis, który pojawia się pod logo aplikacji tuż po jej uruchomieniu głosi, że z Shots korzysta już przeszło milion osób z całego świata. Nie jest to imponujący wynik, biorąc pod uwagę, że społeczność Instagramu pod koniec ubiegłego roku liczyła 150 razy tyle. Okazuje się jednak, że Shots wciąż zyskuje na popularności dlatego postanowiłem sprawdzić czy klon najpopularniejszego serwisu agregującego kwadratowe zdjęcia, wyróżnia się czymkolwiek na tle swojego potężnego konkurenta.

Zrzut ekranu 2014-09-21 o 16.59.05

Na pewno jesteście ciekawi, skąd we wstępie wziął się Justin Bieber. Idol nastolatek współpracuje z marką i posiada własne konto w serwisie. Między innymi dlatego 75% użytkowników serwisu to przedstawicielki płci pięknej poniżej 24 roku życia. Kiedy wpiszemy „Shots” w Google, zamiast strony głównej, pierwszy link zaprowadzi nas właśnie do profilu Justina Biebera. Ok. Niezainteresowani mogą przerwać czytanie w tym miejscu a ja odpalam aplikację i sprawdzam czy poza nastolatkami, ktokolwiek inny zainteresuje się „nowym Instagramem”…

Przygodę z Shots zaczynamy od założenia konta. Niestety nie mamy możliwości pobrania danych z Facebooka lub Twittera. Podajemy e-mail, wybieramy hasło oraz zaznaczamy datę naszych urodzin. Później wprowadzamy nazwę użytkownika oraz numer telefonu, pozwalający zweryfikować nasze konto. Ostatni krok możemy jednak pominąć. Dopiero w tym miejscu pojawia się możliwość synchronizacji Shots z naszym Twitterem, Instagramem lub książką adresową. Dzięki temu znajdziemy znajomych, którzy również używają Shots.

Zrzut ekranu 2014-09-21 o 16.59.14

Ponieważ aplikację stworzono na potrzeby zdjęć selfie, po uruchomieniu aparatu z poziomu Shots, domyślnym trybem jest fotografowanie za pomocą przedniej kamerki. Możemy to jednak zmienić przyciskając przełącznik znajdujący się u góry ekranu. Fani filtrów będą mocno rozczarowani. Zdjęć nie możemy w żaden sposób modyfikować. Jedyną zmianą jakiej możemy dokonać jest obrót zdjęcia o 90, 180 lub 270 stopni. Gotowe zdjęcia możemy równocześnie umieścić na Twitterze lub Instagramie. Shots ma jednak funkcję, która wciąż nie pojawiła się u konkurencji a mianowicie wbudowany komunikator. Aplikacja umożliwia prowadzenie tekstowych rozmów z użytkownikami, którzy nas obserwują.

Shots przetłumaczono na nasz ojczysty język jednak mam wrażenie, że nie miał z tym nic wspólnego tłumacz. Słowo „save” to zdaniem twórców apki „oszczędność”. Nie zabrakło również takich słów jak „zbadać” czy „odkryć” w bezosobowych formach a także wielu wyrazów, które w ogóle nie zostały przetłumaczone.

W moim odczuciu Shots do końca swoich dni pozostanie Instagramem dla Beliebers. Użytkownicy, których nie interesuje Justin Bieber na pewo powinni zostać przy serwisach społecznościowych z których korzystali do tej pory. Shots nie wnosi niestety do świata foto społeczności żadnych innowacji.

Ocena autora

Ocena 3+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
  • To wina Kopacz

    Swietny artykul. 0/10.

  • anatol

    Artykuł świetny.. 10/10

Do
góry