Potężne narzędzie Snapchata pozwala na szpiegowanie użytkowników

3

Snapchat to platforma, na myśl o której pierwszym moim skojarzeniem jest… młodzież. To, przynajmniej moim okiem, totalnie młodzieżowa platforma. Prawdopodobnie wynika to codziennych obserwacji, gdzie znaczną część użytkowników usługi stanowią jednak ludzie młodzi. Śmieszne selfie, urocze relacje, wszystko to ubarwione zestawem tamtejszych filtrów, masek i dodatków. Można by rzec, że klasyka gatunku. Ale Snapchatowi udało się urosnąć w zastraszająco szybkim tempie — i sporo tamtejszych korespondencji działo się jednak pod przykrywką „prywatności”. Użytkownicy wysyłali bezpośrednio do siebie filmiki, zdjęcia i inne materiały. A najwyraźniej w firmie nie brakowało pracowników, którzy… postanowili ich w tym wszystkim podglądać. Z raportu Motherboard wynika, że część tamtejszej obsługi… śledziła użytkowników!

SnapLion: wewnętrzne narzędzie pozwalające śledzić użytkowników Snapchata

Jak wynika z informacji podanych opublikowanych na łamach Motherboard, z wewnętrznego narzędzia nazywanego SnapLion korzystało więcej pracowników, niż się powinno — i to zdecydowanie nie w kontekście, z myślą o którym takowe zostało stworzone. SnapLion powstał z. myślą o gromadzeniu informacji o użytkownikach na potrzeby policji itp. Ale najwyraźniej pracownicy za bardzo się poczuli — i przez to że mieli dostęp do lokalizacji użytkowników, ich numerów telefonów, zapisanych snapów i innych — zaczęli to nadużywać. Jeden z byłych pracowników określił to mianem „kluczy do królestwa”.

Obecnie SnapLion to nie tylko gromadzenie danych i pomoc policji. To narzędzie z którego korzysta się w firmie na co dzień — ekipa wykorzystuje narzędzie do walki ze spamem i przemocą, ekipa odpowiedzialna za bezpieczeństwo — resetowania haseł. Ale przez to, że logowanie się do usługi jest dalekie od ideału, szybkie wykrycie nadużyć czy nieprawidłowości z tym związane może być trudniejsze niż się wydaje. Co… w szerszej perspektywie wygląda naprawdę nieciekawie.

No cóż — to nie pierwszy raz kiedy takie smutne wiadomości napływają bezpośrednio od wielkich firm technologicznych. Prawdopodobnie powinniśmy już byli do tego przywyknąć, ale jednak wielu wciąż się przed tym wzbrania — wierząc w prywatność i bezpieczeństwo usług, po które sięga… no cóż — naprawdę jeszcze potrzeba więcej powodów do tego, by w nie wątpić?

Źródło

Do
góry