Sonic CD dostępny za darmo dla wszystkich. I nie jest to dobra wiadomość dla tych, którzy grę już mieli

1

sonic-cd

Poczynania SEGI prawdopodobnie na zawsze zostaną dla mnie wielką tajemnicą. Z jednej strony koncern ma na swoim koncie wiele znakomitych tytułów — i to nie tylko tych mobilnych, ale (a raczej: przede wszystkim) tych na konsole stacjonarne. Sega Mega Drive i Sega Dreamcast na zawsze pozostaną dla mnie systemami ponadczasowymi. Dlatego obserwacja takich kroków jak usuwanie starych gier z mobilnych marketów, albo zmiana formy dystrybucji gry i zostawianie starych jej fanów na lodzie to dla mnie zagranie, delikatnie mówiąc, nie do końca zrozumiałe. No dobrze, to dlaczego nie podoba mi się, że kultowy niebieski jeż może pobiec teraz na wszystkich urządzeniach bez konieczności wniesienia opłaty?

Może najpierw krótkie wprowadzenie. Sonic CD zadebiutował na iOS w grudniu 2011 roku — czyli blisko pięć lat temu (jak ten czas pędzi!). I pomijając fakt, że często bywał on przeceniany, jego cena wynosiła około pięciu euro. Dużo czy nie, nie mnie oceniać. Tytuł dystrybuowany był w modelu premium, czyli nie musieliśmy obawiać się w nim żadnych reklam, ani nęcących mikropłatności. Nie było żetonów, dodatkowych szans czy innych power-upów które zagwarantować mogłyby nam nieśmiertelność. Aż do teraz, kiedy wydawca zdecydował się zmienić zasady. Najwyraźniej gra nie cieszyła się już specjalnie dużym powodzeniem, dlatego cena zeskoczyła z 4,99 euro na okrągłe zero. No i gdzie w tym problem?

Tytuł dystrybuowany jest od teraz z reklamami. Wiadomo — na czymś trzeba zrobić. I, szczerze mówiąc, nie mam z tym najmniejszego pojęcia, coś za coś. Problem pojawia się w momencie, kiedy nabyliście grę wcześniej. Bowiem wszystkie Wasze wcześniejsze przywileje zniknęły. A jeżeli chcielibyście ponownie cieszyć się Sonic CD bez reklam, zmuszeni będziecie… zapłacić. Przywilej taki wyceniony został na 1,99 euro, a całość można sfinalizować w ramach zakupów wewnątrz aplikacji.

Nie wiem co najbardziej mnie w całej tej sytuacji drażni. Czy fakt, że wydawca robi sobie co chce, czy to, że już raz zapłaciliśmy za produkt nie wystarcza. Tak, wiem że nie są to sumy rzędu kilkuset złotych jak w przypadku gier konsolowych czy komputerowych, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Dobrze że Sega nie zapomina o swoich starszych pozycjach i chce tknąć w nie odrobinę nowej energii, ale niech nie robi tego kosztem lojalnych konsumentów…

  • Baxter

    mięli w sensie gniotli?

Do
góry