Super Mario Run już dostępne. Pierwsze wrażenia z gry!

3

super-mario-run

Na ten dzień czekaliśmy jak szaleni. Oto Nintendo na dobre otworzyło się inne platformy i otrzymaliśmy pełnoprawną grę z maskotką koncernu na iOS — a wkrótce dołączy do niej także wydanie dla Androida. Oczekiwania były ogromne, od września wszyscy czekaliśmy na to jak gra będzie wypadała w praktyce. Od kilku dni demo dostępne było w Apple Storach na całym świecie, jako jednak że w Polsce takowego nie mamy — musieliśmy czekać do samej premiery. Ale jest! No to zobaczmy o co tyle zamieszania.

Super Mario Run to runner. Tylko runner i aż runner, w końcu nie dość, że pobiegamy w nim Wąsatym Hydraulikiem i spółką, to jeszcze… po doskonale znanych nam terenach. Jeżeli kiedykolwiek mieliście przyjemność zapoznać się z grami z Mario, poczujecie się tam jak w domu!

Nasi bohaterowie automatycznie biegną przed siebie w prawą stronę ekranu, my zaś mamy do dyspozycji jeden gest: stukanie w ekran. Tym prostym gestem wydajemy polecenie skoku — bądź jeśli jesteśmy w powietrzu — wykonania efektownego piruetu. Ten przedłuży nasz byt w powietrzu, a także zadba o to, abyśmy spadali odrobinę wolniej.

W grze dostępne są dwa tryby zabawy — wyścigi z Toadem, które oceniane są przez całe grono wirtualnych widzów: dlatego warto poszpanować tam efektownymi skokami i znajomością plansz. Podstawowym jednak jest bieg przez sześć światów (z którego każdy ma po cztery poziomy), fantastycznie zaprojektowanych i pełnych wyzwań. Poza złotymi monetkami które napotkamy tam na każdym kroku, czekać tam również będą różowe. Tych w każdej planszy dostępnych jest… pięć — przynajmniej przy pierwszym podejściu, bo kiedy zgarniemy je wszystkie, możemy liczyć na kolejny komplet: tym razem umieszczony w innych lokacjach.

 

Sam hub Super Mario Run robi wrażenie. Jest tam dużo elementów, a my za zdobywane w grze punkty i waluty możemy go rozbudowywać według własnego widzimisię. Nowe płotki, nowe lokacje — ale to również miejsce, w którym możemy dodać znajomych z którymi będziemy się ścigać (zarówno tych nowych, po kodach, jak i zaprzyjaźnionych graczy po zalogowaniu się danymi z My Nintendo). Warto też dodać, że w grze dostępnych jest sześcioro bohaterów — z czego Toada można dostać po zalogowaniu się w My Nintendo, a jest on delikatnie szybszy niż Mario.

Jest kolorowo, z klimatem i polotem. Problem? Po trzeciej planszy gra da nam wybór nie do odrzucenia: pozostanie w znanych już rejonach, albo odblokowanie wszystkich pozostałych plansz (wraz z zestawem dodatków w postaci tamtejszych walut). To wycenione zostało na 9,99 euro — i jest to forma „premium” gry. Bowiem twórcy od dawna obiecywali, że po zakupie nie będą na nas czyhać już żadne inne mikrotransakcje. Drogo, sam jeszcze nie miałem przyjemności sprawdzić co czeka na mnie dalej, dlatego to słowa spisane na gorąco, po kilkunastu minutach zabawy.

Super Mario Run dostępne jest w AppStorze, w wersji uniwersalnej, za darmo.

  • marek p

    „Na ten dzień czekaliśmy jak szaleni.” a, komunikacja miejska w Warszawie stanęła i kierowcy zaczęli bić brawo.

  • Stek z jesiotra.

    Hmmm… zainstalowalem. Na dzien dobry przydlugi regulamin, 3000 klikniec przez menusy i „intro” z gadajacym smokiem. Potem krotki tutorial. A potem… uwaga, spoiler… ekran „downloading levels”. 1% na minute. Nie ma co. Szal. po 12 % skasowalem gre. Czemu nie mozna bylo sciagnac calosci od razu? Jesli gra doladowuje cos po uruchomieniu, to automatycznie laduje w koszu:)

  • Pepe Dziobak

    Zawsze zastanawiały mnie kolorowe relacje na tego typu stronach i to jak one się mają do opinii innych użytkowników. Ściągnęłam wiec sama grę, przeszłam wszystko co dali mi za darmo, poczytałam opinie w AppStore i wzięłam się za artykuły na stronach tego typu. I jestem bardzo zdziwiona. 10€ za grę? Sorry, ale to minus tak gigantyczny jak sama cena. Mało która gra teraz tyle kosztuje, a jednak jestem pewna ze znajdą się tacy, co wyłożą taką kwotę. Szczerze powiedziawszy już wolałabym oglądać co chwile reklamy niz tyle zapłacić. Drugi minus – sterowanie. Pomysł może i ciekawy, w końcu ostatnio ciagle powstają runnery, czyli się sprzedają. Ale wykonanie odbiera całkowicie ducha oryginalnego Mario. Gra biegnie zdecydowanie za szybko, nim się obejrzysz – skończyła się plansza. Zanim zdążysz wybrać kolejna „drogę” już za późno. No i nie wspominam o uciążliwych ścianach tekstu na początku. Do tego drugi moduł gry jest na tickety, których ani nie da się kupić (w końcu brak mikrotransakcji… to po co robili dwie „waluty”?) ani wyhodować – chyba, bo póki co domek z co-8-godzinnymi bonusami miałam okazje kliknąć raz, wiec nie wiem jakie sa szanse na kolejne tickety. No i trzeci minus – pobieramy (wcale nie małą) grę, przechodzimy tutorial i nagle włącza nam się pobieranie. Tak, na trzy króciuteńkie levele trzeba było czekać tak długo, że zdążyłam zasnąć zanim się doczekałam. Po co robić cos takiego skoro od samego początku mozna było dać do pobrania pełną wersję. Naprawdę trzeba oszukiwać ludzi ze te 200Mb wystarczy?
    Oczywiście gra ma swoje plusy, typu wiele możliwości (o ile masz tickety, dzięki którym zdobędziesz poddanych i będziesz mógł rozbudować królestwo, bez tego ani nie pobawisz się w budowniczego, ani nie zagrasz w drugi tryb gry…), doskonała grafika (chociaz pewnie zagorzałym fanom oryginalnej wersji nie przypadnie do gustu), czy proste sterowanie (które nie jest takie idealne jak się wydaje, chociaz faktycznie można grać jedną ręką… cóż więc robić wtedy drugą?). Mimo tego, moim zdaniem, gra nie jest warta pamięci Waszych telefonów. Zadzieranie hajsu i dawanie czegoś tak niedoskonałego nie jest warte zachodu.

Do
góry