preloader gif
0

Najlepsze gry na podstawie mang i serii anime [iPhone]

Ze względu na charakterystyczną kreskę, jedno spojrzenie wystarczy, żeby rozpoznać gry, które powstały w Japonii. Wiele z nich nawiązuje do popularnych mang lub serii anime. Jeśli macie potrzebę zatopienia się w jakimś uniwersum nie tylko poprzez oglądanie lub czytanie, poniżej znajdziecie gry, które powstały na podstawie mniej lub bardziej znanych komiksów i filmów animowanych rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Bartłomiej Luzak
0

Sega odświeża kultowe uniwersum Fist of the North Star!

W Polsce, do świata japońskiej animacji wprowadzały nas kreskówki emitowane przez stację telewizyjną Polonia 1. Wśród kultowych tytułów od których wiele osób w Polsce zaczynało swoją przygodę z mangą były między innymi: Generał Daimos, Gigi, Kapitan Hawk, Tygrysia Maska lub Yattaman. Wszystkie te produkcje można było zobaczyć właśnie na Polonii 1. Z tego co się orientuję, takim samym klasykiem w wielu krajach na świecie było Hokuto no Ken, czyli Fist of the North Star. Seria zdobyła sławę również dzięki grom, które ukazywały się na różnych platformach od lat 80. Dziś, dotarła do nas informacja o tym, że nowy tytuł, którego akcja osadzona została w uniwersum Hokuto no Ken właśnie zmierza na smartfony!

Bartłomiej Luzak
0

One Punch Man doczeka się własnej gry na smartfony!

Mało który komiks internetowy może pochwalić się tak ogromnym sukcesem jak One-Punch Man. Po 3 latach od premiery, w 2012 roku, tytuł ten miał już niemal 8 milionów czytelników. Kariera charakterystycznego, łysego superbohatera szybko nabrała tempa i chwilę później komiks doczekał się nowej wersji, tym razem opublikowanej na kartach papierowej mangi, której autorem jest Yusuke Murata. W 2015 roku pojawiło się anime i tylko kwestią czasu było stworzenie pierwszej gry na podstawie One-Punch Man. Już niedługo będziemy mogli w nią zagrać. Co ciekawe, oprócz One Punch Man: A Hero Nobody Knows stworzonego na konsole i komputery, powstanie również gra na smartfony. Będzie ona zatytułowana One Punch Man: Road to Hero. Już teraz można wziąć udział w prerejestracji!

Bartłomiej Luzak
0

Crunchyroll to nie tylko anime, ale również biblioteka mang!

Wczoraj pisałem o aplikacji Crunchyroll, czyli popularnej platformie VOD skoncentrowanej na japońskich filmach i animacjach. Okazuje się, że wykupienie płatnej subskrypcji tej usługi wiąże się z kilkoma bonusami. Jednym z nich jest dostęp do aplikacji Crunchyroll Manga, która jest niczym innym jak czytnikiem japońskich e-komiksów z bogatą biblioteką tytułów!

Bartłomiej Luzak
0

Crunchyroll — Najpopularniejsza platforma VOD dla fanów anime

Mam wrażenie, że robię się ostatnio coraz bardziej sentymentalny. Wystarczy, że mignie mi gdzieś w internecie kadr z filmu oglądanego w młodości i tego samego wieczoru po prostu muszę go ponownie obejrzeć. Właśnie w ten sposób zacząłem ostatnio odświeżać sobie niektóre japońskie produkcje spod znaku anime. I tak, po nitce do kłębka trafiłem na Crunchyroll - chyba najpopularniejszy obecnie serwis VOD oferujący filmy i animacje rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Bartłomiej Luzak
0

Evangelion — Kultowe anime doczekało się własnej gry mobilnej!

Nie trzeba być wielkim fanem mangi i anime żeby kojarzyć niektóre postaci, które na stałe wpisały się we współczesną popkulturę. Myślę, że bohaterowie i wielkie roboty z Neon Genesis Evangelion to jeden z bardziej rozpoznawalnych ikon japońskiej sztuki animacji. Nie będę ukrywał, że jest to moje ulubione anime i mimo że raz na jakiś czas zdarza mi się oglądać nowe produkcje rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, nie zdarzyło mi się jeszcze trafić na coś równie dobrego (no może oprócz Cowboy Bebop, które jest dla mnie pozycją tak samo kultową jak „Eva”). Kilka dni temu, ze zdziwieniem odkryłem, że Evangelion doczekał się własnej gry mobilnej. Nie mam pojęcia jak to się stało, że produkcja umknęła mojej uwadze, ale jedno jest pewne. Dawno nie odpalałem żadnej gry z takimi obawami. Biorąc pod uwagę to, że premiera tytułu przeszła bez echa, spodziewałem się najgorszego. A w przypadku ulubionego anime wcale nie miałem ochoty na rozczarowania…

Bartłomiej Luzak
Do
góry