preloader gif
0

AirMusic pozwoli streamować muzykę z iOS na Chromecast, ale to narzędzie dla… desperatów

Rano przedstawiłem Wam świetne narzędzie Screen Mirror for Chromecast, które pozwala w mgnieniu oka przerzucić ekran ze smartfona lub tabletu z iOS na pokładzie — na dowolny ekran z Chromecastem. Jego zasadniczym problemem jednak jest... brak wsparcia dla dźwięku. To teraz, dla równowagi, program który pozwoli słuchać muzyki na urządzeniach z Chromecastem — AirMusic. Za jego pośrednictwem mamy dostęp do całej biblioteki muzyki z naszych sprzętów na Chromecast — problem jednak polega na tym, że z wygodą korzystania ta aplikacja nie ma absolutnie nic wspólnego.

Kamil Świtalski
0

Obraz z iPhone’a i iPada bezpośrednio na Chromecast? To możliwe z tą aplikacją

W ostatnich latach technologia nas niezwykle rozleniwia. W kwestii synchronizacji urządzeń i "przerzucania obrazu" sprawy stały się niemal dziecinnie proste — szczególnie w obrębie jednego ekosystemu. Niestety, Apple ma to do siebie, że lubi rzucić użytkownikom nieco kłód pod nogi. Do tej pory łatwe dzielenie się  obrazem ze sprzętów z iOS na pokładzie (tj. iPhone'ów oraz iPadów) możliwa była wyłącznie dla szczęśliwców, którzy mają Apple TV. W ostatnich tygodniach coś się w tej sprawie ruszyło, bo AirPlay trafia na kolejne urządzenia, jednak to wciąż stosunkowo mało popularna sprawa dla tych z najnowszymi modelami odbiorników. Chromecast jest dużo bardziej powszechny: tania przystawka i standardowa obecność w każdym telewizorze z Androidem sprawiają, że użytkownicy masowo po niego sięgają. I oto doczekaliśmy się aplikacji, która pozwoli "przerzucić" obraz z telefonu czy tabletu na telewizor czy monitor z Chromecastem bez większych wygibasów: poznajcie Screen Mirror for Chromecast!

Kamil Świtalski
0

Netflix w służbie leniuchów… i Chromecasta

Dawno, dawno temu, kiedy nikt jeszcze nawet nie marzył o usługach streamingowych i wszystkich tych Netflixach, Showmaxach i HBO Go, które w dzisiejszych czasach pożerają nasz cenny, wolny czas, piractwo było często jedynym rozwiązaniem na obejrzenie niektórych produkcji. Pamiętam jak dziś, że kiedy oglądałem kreskówki, których długość nie przekraczała 20 minut, marzyła mi się usługa automatycznego przewijania intro. Dzięki temu, nie musiałbym za każdym razem opuszczać wygodnego miejsca na kanapie. I oto Netflix, kilka lat później, spełnia moje marzenie. Już od roku możemy korzystać z opcji „pomiń intro”. Była jednak pewna grupa użytkowników Netflixa dla której nowa funkcja nie została przewidziana. I oni doczekali się w końcu zmian!

Bartłomiej Luzak
Do
góry