preloader gif
0

Pixel Art Cam — Rozpikselowane szaleństwo na zdjęciach i filmach

Mimo że twórcy urządzeń mobilnych na każdym kroku serwują nam nowe rozwiązania technologiczne, są takie aplikacje, które w pewien sposób uwsteczniają możliwości naszych smartfonów. Za przykład niech posłużą wszystkie edytory do zdjęć, które pozwalają „psuć” nasze obrazki i stylizować je na takie, które powstały kilka dekad temu. Dziś, przychodzę do was z kolejnym tytułem wpisującym się w ten nurt. Tym razem nie będziemy jednak dodawać do zdjęć charakterystycznych szumów z kaset wideo. Pixel Art Cam pozwoli cofnąć się jeszcze dalej w przeszłość. Nasze zdjęcia i filmy zamienimy w kadry z gier na konsole Game Boy!

Bartłomiej Luzak
0

Ftmimage — Edytor zdjęć, który polubiły polskie instagramerki

Dobre targetowanie reklamy w internecie to podstawa udanej kampanii. A gdzie najlepiej promować aplikację pozwalającą retuszować, obrabiać i modyfikować zdjęcia? Oczywiście, że na Instagramie! Jakiś czas temu, bardzo często natrafiałem na reklamę aplikacji Ftmimage. Okazuje się, że były to zmasowane działania chińskiej firmy Xinbin Bian, która stoi za tą produkcją. Na fali promocji, coraz więcej polskich instagramerek zaczęło korzystać z tego narzędzia. Postanowiłem więc sprawdzić, czy Ftmimage to faktycznie tytuł, który spełni oczekiwania domorosłych, smartfonowych fotografów.

Bartłomiej Luzak
0

Instabit zamieni twoje zdjęcia i filmy w materiały ze starych kaset VHS i nie tylko!

Mimo że na polu „glitchowania” zdjęć trudno już wymyślić coś nowego, cały czas udaje mi się znaleźć w App Store aplikacje do kreatywnego psucia fotografii, których wcześniej nie znałem. Dziś, chciałbym przedstawić wam Instabit - narzędzie, które pozwoli zmodyfikować zarówno statyczne obrazy, jak i nagrać film imitujący efekt starej kasety VHS.

Bartłomiej Luzak
0

Vapor Camera — Kolejny vaporwave’owy edytor zdjęć do kolekcji

Kolekcja to może za duże słowo na zbiór aplikacji pozwalających edytować zdjęcia, ale przez ostatnie lata uzbierało się już na AntyApps sporo recenzji narzędzi do artystycznego psucia obrazów. Na pokładzie mojego smartfona wciąż mam zainstalowane takie tytuły jak Vaporcam, R4VE, Glitch Studio czy Glitche. Połączenie kilku różnych filtrów i efektów z poszczególnych aplikacji może dać naprawdę ciekawe efekty. Do tego zestawu dołączyłem niedawno aplikację Vapor Camera.

Bartłomiej Luzak
0

Glitch Studio — Mam nową ulubioną aplikację do kreatywnego „psucia” zdjęć!

Jeśli zaglądacie do nas regularnie, najprawdopodobniej zdążyliście już zauważyć, że w kwestii edytorów do zdjęć i filmów, najbardziej cenię sobie te, które… psują obraz zamiast go udoskonalać. Uwielbiam estetykę „glitch” i co jakiś czas gruntownie przeszukuję App Store pod kątem narzędzi pozwalających symulować obraz starych telewizorów lub źle zakodowanych plików graficznych. Do tej pory, mogliście u nas przeczytać między innymi o takich narzędziach jak: Glitchr, Glitche, Vaporcam, R4VE albo Generate. Dziś, do tego grona dołącza Glitch Studio - jeszcze jedna aplikacja, która nada waszym zdjęciom vaporwave’owego charakteru.

Bartłomiej Luzak
0

VaporCam — Jeśli kochacie klimat lat 80 i 90 musicie mieć ten edytor do zdjęć!

Mimo że największy boom na styl „vaporwave” mamy już dawno za sobą, najwięksi fani lat 80 i 90 wciąż pozostają wierni tej charakterystycznej estetyce. Na łamach AntyApps niejednokrotnie prezentowaliśmy już aplikacje pozwalające edytować nasze zdjęcia na modłę abstrakcyjnych kolaży nawiązujących do starych komputerów, orientalizmu albo kultury antycznej. Dziś, trafiłem na kolejne takie narzędzie. Aplikacja nazywa się (a jakże) VaporCam i można ją znaleźć w Google Play i App Store.

Bartłomiej Luzak
0

Lomograph — Stare zdjęcia bez wydawania milionów na retro aparaty!

Pamiętacie jeszcze aplikację HUJI? To ubiegłoroczny hit świata mobilnej fotografii. Co ciekawe, nie jest to aplikacja, która oferuje nam setki filtrów i narzędzi do edycji, ale symulator najprostszego na świecie, jednorazowego aparatu na kliszę. Zdziwieni? Takiego właśnie sprzętu używa się w lomografii. Jest to nurt fotografii bazujący na starych, tradycyjnych aparatach kompaktowych. Zdjęcia tworzone w stylu Lomo zdecydowanie różnią się jakością od tego co oferują współczesne aparaty cyfrowe i te umieszczone w naszych smartfonach. Na tym jednak polega cała magia tego nurtu. A jeśli nie macie pieniędzy na klisze i wywoływanie tradycyjnych zdjęć, być może dobrym wstępem do nowego hobby okaże się nie tylko aplikacja HUJI, ale również Lomograph - moje tegoroczne, fotograficzne odkrycie.

Bartłomiej Luzak
0

Nowy serwis społecznościowy z rewelacyjnym edytorem zdjęć i filmów

Jakiś czas temu, gdzieś na Instagramie, mignęła mi reklama aplikacji, której wcześniej nie znałem. W takich sytuacjach bardzo często pobieram dany tytuł i w wolnej chwili sprawdzam, czy w ogóle nadaje się do recenzji. Tym razem, chodziło o Generate, czyli osobliwy edytor do zdjęć. Dlaczego osobliwy? Jeśli zaglądacie do nas regularnie, wiecie, że uwielbiam aplikacje do edycji obrazów, które pozwalają je psuć w kreatywny sposób. Jeśli tylko jakaś aplikacja pozwala „glitchować” zdjęcia, prędzej czy później, znajdzie się na pokładzie mojego smartfona. Tak właśnie było w przypadku Generate. I kiedy w końcu rozpocząłem testy, z miejsca pokochałem ten tytuł za wszystkie nieszablonowe efekty, które można wykorzystać nie tylko na zdjęciach, ale i na filmach!

Bartłomiej Luzak
0

Zamień swój smartfon w starą kamerę VHS

Nie raz pisaliśmy już na łamach AntyApps o aplikacjach, które pozwalają glitchować zdjęcia, czyli psuć je na modłę najróżniejszych zakłóceń fal lub uszkodzeń plików graficznych. Ponieważ estetyka lat 90 stała się ostatnio bardzo modna, narzędzia takie jak Glitch Lab, Glitche, Glitchr czy R4VE również zyskały na popularności. Wszystkie wspomniane aplikacji służą przede wszystkim do edycji zdjęć. Dziś, przychodzę do was z narzędziem, które pozwoli zamienić filmy nagrane smartfonem w produkcje rodem ze starych, nieco zniszczonych kaset video.

Bartłomiej Luzak
0

Czy dodatkowe filtry do R4VE są warte swojej ceny?

Stylistyka glitche i vaporwave doczekała się pokaźnej liczby aplikacji pozwalających cyfrowo psuć nasze zdjęcia i ozdabiać osobliwymi dodatkami w stylu lat 90. Na łamach AntyApps pisaliśmy choćby o takich tytułach jak: GLITCHR, GLITCHE, GLITCH LAB czy R4VE. Kilka dni temu postanowiłem sprawdzić, co oferuje ostatnia z wymienionych aplikacji po rozszerzeniu jej funkcji o 40 filtrów, które nie są dostępne w darmowej odsłonie programu. W tym tekście chciałbym podzielić się z wami swoimi wrażeniami.

Bartłomiej Luzak
Do
góry